LA  CORRUPTION
  • Blog
    • Kalendarium
    • Galeria
  • Dziennik XX
    • Oda do widzących-nie-zauważających >
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. I)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. II)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. III)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. IV)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. V)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. VI)
    • Sam szczyt (administracja rządowa)
    • Sam szczyt (sądownictwo)
    • Załączniki do pism z 05.03.2025
    • Efekty specjalne
  • Dziennik XIX
    • Sam szczyt (administracja rządowa)
    • Sam szczyt (sądownictwo)
    • Efekty specjalne
    • Testujemy demokrację IIIRP >
      • Parlamentarzyści
      • Administracja rządowa
  • Nawigator & streszczenie Dzienników XIV - XVIII
    • Dziennik XIV >
      • Instytucje od mienia Skarbu Państwa
      • Instytucje od geodezji
      • Instytucje od budownictwa
      • Sądownictwo powszechne
      • Prokuratura
      • Sam szczyt
      • Efekty specjalne
    • Dziennik XV >
      • Sam szczyt
      • Efekty specjalne
    • Dziennik XVI >
      • Sam szczyt
    • Dziennik XVII >
      • Sam szczyt (administracja rządowa)
      • Sam szczyt (administracja rządowa)[2]
      • Sam szczyt (sądownistwo)
      • Sam szczyt (sądownictwo)[2]
      • Efekty specjalne
    • Dziennik XVIII >
      • Sam szczyt (administracja rządowa)
      • Sam szczyt (sądownictwo)
      • Załącznik 1
  • Streszczenie Dzienników I-XIII
  • Nawigator po Dziennikach I - XIII
    • Dziennik Ćwoków I >
      • Dziennik I - część 1
      • Dziennik I - część 2
      • Dziennik I - część 3
    • Dziennik Ćwoków II >
      • Dziennik II - część 1 i 1/2
      • Dziennik II - część 2 i 1/2 >
        • Wątek I
        • Wątek II
        • Wątek III
        • Wątek IV
        • Wątek V
        • Wątek VI
        • Wątek VII
      • Dziennik II - część 3 i 3/4 >
        • Wątek 2
        • Wątek 3
        • Wątek 4
        • Wątek 5
      • Dziennik II - część 4
    • Pzedwczesny epilog III >
      • Epilog (1)
      • Epilog (2)
      • Epilog (3)
      • Epilog (4)
    • Dziennik Ćwoków IV >
      • Gmina i powiat >
        • Urząd miasta
        • Sąd Rejonowy >
          • Sprawy Cywilne
        • Starostwo >
          • EGBiL i modernizacja
        • PINB
        • Prokuratura >
          • Sprawy Karne
    • Dziennik Ćwoków V >
      • Pan Krzysiu reality show
      • Rewizor reality show >
        • SA i administracja >
          • GUNB & co
        • SA i SKO >
          • SKO saute
        • SA , wojewoda i skargi
        • Sądy powszechne (1)
        • Sądy powszechne (2)
        • Prokuratura
    • Dziennik Ćwoków VI >
      • Polowanie na Skunksa (1)
      • Polowanie na Skunksa (2)
      • Polowanie na Skunksa (3) >
        • Urząd Miiasta M
        • Starostwo G.
        • PINB w G
        • Sąd Rejonowy w G.
        • Prokuratura Rejonowa w G
      • Polowanie na Skunksa (4)
      • Polowanie na Skunksa (5)
      • Dziennik Ćwoków VIa >
        • Wojewoda
      • Dziennik Ćwoków VIb >
        • Kancelaria Premiera & Co
        • KRS & Co
    • Dziennik Ćwoków VII >
      • Powiatowe Poczciwiny
      • Park Jurajski
      • Sam Szczyt
    • Dziennik Ćwoków VIII >
      • Kroczek pierwszy
      • Kroczek drugi >
        • Kroczek dwa i pół
        • Kroczek dwa i trzy czwarte
        • Kroczek drugi - podsumowanie
        • Kroczek drugi - wnioski
      • Kroczek trzeci
      • Kroczek czwarty
    • Dziennik Ćwoków IX >
      • Dodatek 1
      • Dodatek 2
      • Dodatek 3
      • Dodatek 4
    • Dziennik Ćwoków X >
      • Pisma w kiblowej sprawie
      • Co może Rząd?
      • Co może Sąd?
      • Przez kieszeń do rozumu
    • Dziennik Ćwoków XI >
      • Fiku-miku w powiaciku >
        • Fiku-miku w bałaganiku >
          • Fiku-miku w bałaganiku (vintage)
      • Fiku-miku ponad powiacikiem >
        • Fiku-miku w rządziku >
          • Fiku-miku w rządziku cd.
          • Fiku-miku w rządziku (o zwrociku)
        • Fiku-miku w sądziku >
          • Fiku-miku w sądziku cd.
          • Fiku-miku w sądziku (o zwrociku)
        • Gdzie by tu jeszcze napisać?
      • Fiku-miku w portfeliku
      • Kto jeszcze puka od dołu?
    • Dziennik Ćwoków XII >
      • Ostatni raz na serio >
        • Małe żuczki >
          • Dokum. 1923-2009
          • Dokum. UMM po 2009r
          • Dokum. Starostwo G. (Geo) po 2009r
          • Dokum. Starostwo G. (Arch-bud) po 2009r
          • Dokum. PINB w G. po 2009r
          • Budowlane P.S.
          • Dokum. Sąd Rejonowy w G. po 2009r
          • Dokum. Prokuratura Rejonowa w G po 2009r
        • Średnie żuczki
        • Duże żuczki >
          • W rządziku
          • W sądziku
      • Dogrywka >
        • Z ostrożności procesowej
        • Łopatologicznie raz jeszcze
        • Jeszcze kilka pytań....
        • Robi się coraz ciekawiej....
        • Super Extra - KPRM
        • Super Extra - KRS
    • Dziennik Ćwoków XIII >
      • Lokaksy
      • Nadrzędnialsy
      • Sam szczyt (Rząd) >
        • Jak pozwaliśmy KPRM ........
      • Sam szczyt (Sąd) >
        • Wielce Czcigodny Sąd Okręgowy & s-ka

Dogrywka cd. - odpowiedzi instytucji państwowych

6/30/2019

0 Comments

 
 czyli krótka opowieść o Kompetencji, Profesjonalizmie i wentylach bezpieczeństwa
Zacznijmy od tego, ze nieruchomość, która nawet w okresie PRL-u nie była znacjonalizowana i pozostawała w rękach następców prawnych przedwojennych właścicieli  nie powinna zostać zaplątana w proces reprywatyzacji. Jednak najbardziej absurdalne błędy się  czasami mogą zdarzyć. Toteż w razie gdyby  tak się już zdarzyło to naliczyliśmy co najmniej cztery wentyle bezpieczeństwa, które powinny taką hucpę zdetonować. Jednak jak pokazuje sprawa nieruchomości przy ul K* 53 w M* żaden z tych wentyli nie wie że powinien zadziałać. Ba! nie wie nawet, że powinien przynajmniej udawać, ze działa.  Kiedy kolejno wskazywaliśmy  wygenerowane absurdy, wentyle bezpieczeństwa  zachowywały się tak jakby nie było w nich nic nadzwyczajnego. A mówimy o absurdach, ze ho, ho; wskrzeszeniu przedwojennych nieboszczyków, teleportowaniu niewidzialnego szaletu publicznego na prywatna nieruchomość, czy robieniu z III RP kontynuacji III Rzeszy.
Czasami mieliśmy wrażenie, ze wentyle bezpieczeństwa tak się skoncentrowały na wykazywaniu, ze wszystko jest OK a poza tym to nie ich sprawa, że  absurdy, pomimo iż zostały palcem wskazane, umknęły ich uwadze.
Niestety odpowiedzi na nasze pisma wysłane od 29.05.2019 r nie wniosły w tej kwestii nic nowego. Należy więc  chyba je uznać za kolejna cegiełkę w  monumentalnym pomniku Kompetencji i Profesjonalizmu Zasiedlających Instytucje Państwowe.
więcej
0 Comments

Dogrywka cd - w poszukiwaniu tajemniczego "lokatora"

6/27/2019

0 Comments

 
Urząd Miasta M* rozpalił nasze emocje tym, że konsekwentnie odmawiał potwierdzenia dobrze udokumentowanych faktów (np tego, że nasza nieruchomość nie była objęta kwaterunkiem i nie pozostawała we władaniu Gminy), jako powód podając to, ze "nie ma żadnych dokumentów".  Wydawało nam się to  oczywistą bzdurą, bo Urząd jak najbardziej musi mieć całe stosy dokumentów poświadczających, że z nieruchomością nigdy nie miał nic wspólnego (podatki, pozwolenia na prace budowlane, dane meldunkowe itp). Długo nie mogliśmy zobaczyć jak odczytują to inne instytucje państwowe, skoro odnoszą się z pełnym zrozumieniem dla argumentacji Urzędu Miasta M* , a nawet w pełni jego stanowisko wspierają.
Dopiero ostatnio skojarzyliśmy sobie, że wszystko ma głęboki sens jeżeli w rozumieniu instytucji państwowych (a to jednoznacznie wynika z ich działań) proces reprywatyzacyjny "unieważnia"  całą dokumentacje pokazującą, że objęta nim nieruchomość... nie została znacjonalizowana.  Urząd Miasta M* dysponuje bowiem w zasadzie tylko dokumentacją pokazującą, że nieruchomość pod adresem K* 53 w M* pozostawała przez cały okres PRL i III RP w rękach następców prawnych przedwojennych właścicieli oraz że nawet PRL szanował i uznawał ich prawa .  Z jednym wyjątkiem.  Tym wyjątkiem jest dokument pieszczotliwie przez nas zwany "decyzją Pana Krzysia". O decyzji Pana Krzysia czyli decyzji Burmistrza Miasta M nr 933014 z 1993 roku pisaliśmy już powyżej . W tym miejscu przypominamy, że jest to jednocześnie pozwolenie na adaptację części poddasza i ..... „legalizacja” całego budynku legalnie postawionego przez następców prawnych przedwojennych właścicieli kilka dekad wcześniej.
Pomijając inne kwestie o których szerzej pisaliśmy wcześniej, z wykorzystaniem "decyzji pana Krzysia" jako materiału dowodowego dla wykazania urojonych praw Skarbu Państwa jest jeden naprawdę trudny do obejścia  problem.  Wnioskodawczyni najwyraźniej nie wiedziała, że "legalizując" legalny budynek po to by móc obejść niekorzystne dla niej przepisy, potwierdza, że w miejscu nieruchomości będącej własnością jej rodziny znajduje się obiekt do którego prawa ma Skarb Państwa. I podejrzewamy nawet, że gdyby jej to powiedziano mogłaby  nie tylko nie potwierdzić tych rewelacji, ale się nawet poważnie zdenerwować. To samo pewnie dotyczy wnioskodawcy z  dokumentu, którego istnienie wydaje nam się wysoce prawdopodobne, czyli kolejnej „legalizacji” rzeczonego budynku tym razem dokonanej ok 2009 roku na wniosek  innej osoby.
Tym niemniej nabyta przez nas ostatnio "zdolność odczytu" dokumentów budowlanych wystawianych przez instytucje państwowe każe nam podejrzewać, że mogliśmy właśnie trafić na ślad owego tajemniczego "lokatora", którego sugeruje się nam od prawie dekady. Jednak „lokatora” ani nigdy nie widzieliśmy, ani nikt jak do tej pory nikt nie przedstawił nam dowodu jego rzekomego istnienia (czemu zresztą trudno się dziwić ;-). Czyżby istnienie lokatora wykombinowano sobie więc z faktu złożenia wniosku na "legalizację" legalnego budynku mieszkalnego? A za tajemniczego „lokatora” uznano wnioskodawczynię z "decyzji Pana Krzysia" i osobę która wnioskowała o jej powtórzenie w 2009 roku?
I czy po uzyskaniu tak "mocnego" potwierdzenia zrobiono z naszą nieruchomością coś do czego wszyscy wstydzą się przyznać?
Nie zaszkodzi zapytać
więcej
0 Comments

Dogrywka cd. - sądowo-administracyjne qui pro quo

6/14/2019

0 Comments

 
Do tej pory nasza "przyjacielska pogawędka" z Sądem Rejonowym w G* sprowadzała się do tego, że my wskazywaliśmy iż powinno się nam jednak powiedzieć dlaczego sprawy związane z naszą nieruchomością procesuje się tak jakby na jej miejscu był inny obiekt z innym właścicielem (co dla nas ma namacalne konsekwencje), a Sąd Rejonowy w G* odpowiadał, ze sędziowie działali w zakresie swoich uprawnień.  Ta zabawa trwała szereg lat jednak ostatnio to się zmieniło. Nasze zapytania odnośnie sposobu procesowania spraw cywilnych i karnych są przekazywane do Wydziału Ksiąg Wieczystych. Co samo w sobie jest dziwne. Jeszcze dziwniejsze jest zachowanie Wydziału Ksiąg Wieczystych.  Raz otrzymaliśmy od niego informację, że nasze  oburzenie, iż sprawy cywilne i karne są procesowane dla innego stanu prawnego niż jest ujawniony w księgach wieczystych - potraktowano jako....... wniosek o zmianę wpisu w  księgach wieczystych (a dokładniej o wpisanie do nich ostrzeżenia odnośnie niezgodności z rzeczywistym stanem prawnym). Innym razem poinformowano nas, że możemy sobie obejrzeć akta ksiąg wieczystych - sugerując, ze znajdziemy tam wyjaśnienie.
Innymi słowy Sąd Rejonowy w G* zachowuje się tak jakby jak najbardziej poprawne były działania sędziów procesujących sprawy przy założeniu, że w miejscu rzeczywistej nieruchomości jest inny obiekt z innym właścicielem niż wynika z akt sprawy, dokumentów i rejestrów z okresu Państwa Polskiego i rzeczywistej sytuacji w terenie. A za całe zamieszanie winę ponosił Wydział Ksiąg Wieczystych  posiadając księgi wieczyste, które śmią odzwierciedlać sytuację w okresie administracji Państwa Polskiego, z sumiennie odnotowywanymi wszelkim zmianami i zachowanymi aktami.  Czemu jest jednak winny Wydział Ksiąg Wieczystych? Bo wygląda na to, że temu, iż ksiąg wieczystych nie wybrakował lub nie spalił ;-).
Mówiąc jednak poważnie - to obsesyjne trzymanie się jakiegoś dokumentu reprywatyzacyjnego (bo, przypominamy tylko w procesie reprywatyzacji można wprowadzić jako wiążące informacje, które z rzeczywistością w okresie administracji Państwa Polskiego nie mają nic wspólnego) przez instytucje państwowe  pomimo iż nie zgadza się on z niczym zaczyna wyglądać naprawdę dziwnie.  Zupełnie tak jakby jakiś dokument reprywatyzacyjny był prawdą objawioną wyrytą na kamiennych tablicach, która sprawia, że  "nieważne" staje się wszystko co jest z nią sprzeczne.
Najbardziej zdumiewające  jest jednak to, co uzmysłowiła nam z całą wyrazistością nasza ostatnia korespondencja z Sądem Rejonowym w G*. Czyli to, że winę za to, że jakiś dokument reprywatyzacyjny nie zgadza się ani z całością dokumentacji powstałej w okresie administracji Państwa Polskiego, ani z sytuacją w terenie ponoszą w rozumieniu aparatu państwowego  bynajmniej nie te instytucje, które wprowadziły przez proces reprywatyzacyjny do obiegu prawnego prawa jakiegoś wojennego "szmalcownika", ale te, które dokonały należnej staranności by dokumentacje w okresie administracji Państwa Polskiego starannie prowadzić i pieczołowicie przechować.  I nie jest to bynajmniej problem tylko Sądu Rejonowego w G.
Kiedy jednak zaczęliśmy się zastanawiać, czy przypadkiem wszyscy nie zwariowali - przypomniało nam się, że kilku w instytucjach (oczywiście nie były to sądy) nieoficjalnie poinformowano nas, że "to jest sprawa cywilna". Natomiast z lektury orzecznictwa wiemy, że sądy są związane nawet wadliwą decyzją administracyjną,  (dla przykładu orzeczenia, które cytowaliśmy we wstępie do Dogrywki ) I co więcej sąd jest związany sytuacją w terenie, a nie własnymi księgami wieczystymi. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia z klasycznym sądowo-administracyjnym qui pro quo? To znaczy czy przypadkiem administracja nie żyje w przekonaniu, że sąd ustalił, iż nasza nieruchomość ma inny stan prawny niż wynika z ich dokumentów i to jest dla nich wiążące, bo wiadomo orzeczenie sądowe. Z kolei sąd, jak wynika z orzecznictwa, czuje się związany jakimś dokumentem administracyjnym (np z procesu reprywatyzacji) z którego wynika, że do naszej nieruchomości  prawa ma kto inny, a w terenie jest nie ten obiekt dla którego są prowadzone księgi wieczyste . Najprostszym sposobem byłoby jawne wyjaśnienie sprawy. Ale do tego żadna instytucja się nie pali, bowiem w rozumieniu administracji oznaczałoby to ujawnienie, ze dekadami prowadzili wadliwą (tzn sprzeczną z orzeczeniem sądowym) dokumentację. Natomiast w rozumieniu sądu jawne wyjaśnienie sprawy oznaczałoby ujawnienie, ze latami prowadzono wadliwe (tzn sprzeczne z jakimś dokumentem administracyjnym) księgi wieczyste.  A Prokuratura? Prokuratura już wielokrotnie poinformowała nas o tym, ze nie ingeruje w procesy sądowe i administracyjne.
Pozostaje więc pytanie co jest tym mitycznym orzeczeniem sądowym, które wiąże organy administracji? Czy przypadkiem nie jest to jedna ze spraw przeprocesowanych tak jakby na miejscu naszej nieruchomości znajdowało się coś innego mającego innego właściciela bez poinformowanie nas o co chodzi? Oraz co jest tym mitycznym dokumentem administracyjnym, którym sąd jest związany? Czy przypadkiem nie jest to dokumentacja budowlana np legalizacja samowoli budowlanej legalnego obiektu na stanie prawnym wynikającym z reprywatyzacji. (co opisaliśmy  tutaj)
Sprawę należy niewątpliwie wyjaśnić bo dzieje się tu najwyraźniej coś bardzo, ale to bardzo  absurdalnego.
więcej
0 Comments

Dogrywka cd - o faktach powszechnie znanych i znanych urzędowo

6/9/2019

0 Comments

 
Ile razy mieliśmy do czynienia z jakimkolwiek sądem w związku ze sprawa naszej nieruchomości, mieliśmy wrażenie że nie mamy bynajmniej do czynienia z szacowną instytucją, ale z  czymś co przebywa w alternatywnej rzeczywistości. Naczytawszy się o jawności postępowania sądowego (i oczywiście uwierzywszy  bez zastrzeżeń, ze jest ona najważniejszą cechą postępowań sadowych)   przez długi okres czasu nie mogliśmy zrozumieć co się dziejei dlaczego nikt nawet nie próbuje nam tego wytłumaczyć.
Wreszcie znaleźliśmy art 228 KPC, który mówi, że fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu oraz, że to samo dotyczy faktów znanych sądowi urzędowo. Na te ostatnie co prawda  sąd powinien na rozprawie zwrócić na nie uwagę stron. Jednak słowo "powinien" nie oznacza bynajmniej przymusu.
Do naszej długiej listy pretensji do Sądu Najwyższego dołączamy więc jeszcze jedną - czyli to, że przy z takich zapisach prawnych  nie stworzyli orzecznictwa, które zapobiegało by zamianie postępowania sądowego i administracyjnego  w przysłowiowe "mówił chłop do obrazu". Bo jak pokazała sprawa naszej nieruchomości wszelkie argumenty i dokumenty jakie podnosimy i dołączmy do akt sprawy sprawy nie wywierają na Sądzie  żadnego wrażenia. Najwyraźniej Sąd w  swojej ocenie sąd czuje się  związany jakimś bliżej nie sprecyzowanym i nie ujawnianym "faktem powszechnie znanym" lub "faktem znanym sądowi urzędowo".
A jaki jest ten fakt powszechnie znany? Tu warto jeszcze raz zacytować Sprawozdanie Stenograficzne z 13. posiedzenia Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w dniach 4 i 5 czerwca 2008 r.
"W opinii, która jest własnością Senatu, sędzia Sądu Najwyższego, pan Gerard Bieniek, stwierdza, że w polskim systemie prawnym wpis własności do księgi wieczystej nie ma charakteru konstytutywnego. Co to znaczy? To znaczy, że niezależnie od tego jaki jest ten wpis to stan taktyczny świadczy o tym kto jest właścicielem.”
Czyżby więc "faktem powszechnie znanym" było to, że na miejscu naszej nieruchomości znajduje się inny obiekt, a "faktem znanym sądowi urzędowo" informacja o złożonym wniosku w sprawie mającej wniosek z reprywatyzacją?
Najwyraźniej w analogiczny sposób interpretowany jest  art 168 kpk "Fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. To samo dotyczy faktów znanych z urzędu, należy jednak zwrócić na nie uwagę stron. Nie wyłącza to dowodu przeciwnego", bo jak do tej pory nikt nie zauważył nic niestosownego w tym, ze prokuratura również nie wyjaśnia nam dlaczego nie szanuje nie tylko naszych praw jako właścicieli naszej nieruchomości, ale także działa przekonaniu, że nasza nieruchomość nie istnieje, a w jej miejscu znajduje się coś innego.
Takie same pretensje mamy zresztą do NSA, bo w prawie administracyjnym jest analogiczny do omawianego powyżej artykuł ( art 77, par 4 KPA ; "Fakty powszechnie znane oraz fakty znane organowi z urzędu nie wymagają dowodu. Fakty znane organowi z urzędu należy zakomunikować stronie").  I jak wynika z działań sądownictwa administracyjnego oraz organów administracji państwowej i samorządowej jest on interpretowany tak samo.
Sprawa niewątpliwie wymaga wyjaśnienia.
więcej
0 Comments

Dogrywka cd - do czego służy proces budowlany

6/7/2019

0 Comments

 
Z działań podejmowanych w stosunku do nieruchomości przy ul K 53 w M wydaje się wynikać, że  proces reprywatyzacyjny  ma  wpływ na proces budowlany, pomimo iż ten ostatni dotyczy stanu technicznego obiektu rzeczywiście istniejącego w terenie, a nie sytuacji prawnej nieruchomości.
Wynika to z faktu, ze  przyjęcie ustaleń reprywatyzacji  jako wiążących prowadzi do automatycznego uznania za "nieważną" wszelkiej dokumentacji pochodzącej z okresu administracji Państwa Polskiego pokazującej, że nieruchomość nie była we władaniu i nie była własnością Skarbu Państwa Polskiego, tylko pozostawała w rękach prywatnych właścicieli. Konsekwencją tego musi być uznanie wszystkich legalnych prac budowlanych  podejmowanych przez władających nieruchomością właścicieli jako samowoli budowlanej, która wymaga zalegalizowania.
I właśnie na ślady takiej "legalizacji" trafiliśmy chyba w dokumencie z 1993 roku,  który pieszczotliwie określaliśmy jako "decyzję Pana Krzysia". Decyzja Pana Krzysia jest pozwoleniem na "nadbudowę" wydanym rzekomo dla naszej nieruchomości w roku 1993. Decyzja Pana Krzysia jest dokumentem "nie z tej ziemi". To znaczy zarówno ona jak i związane z nią dokumenty  mają to do siebie, że nic się w nich nie zgadza z tym co rzeczywiście  istniało w tym miejscu w tym czasie. Działka na której budynek stoi nie uwzględnia podziału dokonanego ponad  20 lat wcześniej, jej numer odnosi się do numeracji zarzuconej ok 20 lat wcześniej, budynek ma inny kształt, wnioskodawczyni (była w tym czasie właścicielka tylko 1/3 nieruchomości) nie miała praw dysponować nią na cele budowlane. Cały dokument jest tak oderwany od rzeczywistości, ze  pewnie zasługiwałby tylko na wzruszenie ramion, gdyby nie to, ze instytucje państwowe  uparły się aby traktować go niczym prawdę objawioną. W przeciwieństwie do wszystkiego co pochodziło z okresu administracji Państwa Polskiego i odzwierciedlało rzeczywiście  istniejącą w tym okresie sytuację.
Najbardziej zdumiewającą rzeczą w decyzji Pana Krzysia jest to, ze jest to pozwolenie na nadbudowę wykonane w 95%. Natomiast z załączonej dokumentacji wynika, że chodzi o ..... zagospodarowanie połowy strychu na cele mieszkalne. Długo zastanawialiśmy się jak to należy odczytywać skoro taka rozbieżność nikomu nie wydaje się dziwna.  Dopiero ostatnio skojarzyliśmy sobie, że zagospodarowanie strychu to tylko owych niezrealizowanych 5%, a wykonane 95% prac  - to ....... reszta budynku.
Innymi słowy decyzja Pana Krzysia wydaje się być dokumentem w którym cząstkowemu właścicielowi wydano pozwolenie na prowadzenie prac budowlanych pod warunkiem, że jego legalnie zbudowana nieruchomość zostanie potraktowana jako samowola budowlana i zostanie zalegalizowana na stanie zbieżnym z dokumentacją reprywatyzacyjną (czyli najprawdopodobniej dokumentacji dostarczonej przez urząd gminy i dotyczącej nieruchomości z która urząd gminy mógł mieć cokolwiek wspólnego).  Ciekawi jesteśmy czy szczęśliwa wnioskodawczyni przystępując do zagospodarowania strychu zdawała sobie sprawę, że złożyła właśnie dokumentację, którą można odczytać jako potwierdzenie praw Skarbu Państwa do m. in jej własności? Mamy podejrzenie, że nic takiego jej przez myśl nie przeszło skoro później dokonywała tzw czynności prawnych na stanie w którym jest jednak współwłaścicielką nieruchomości.
Mamy więc podejrzenie, że decyzja Pana Krzysia może być przykładem patentu na wykorzystywanie procesu budowlanego w celu "odnajdywania/odzyskiwania" nieruchomości, które według dokumentacji reprywatyzacyjnej powinny być własnością i we władaniu Skarbu Państwa, a które nigdy nie zostały przez  Skarb Państwa Polskiego przejęte.
Mamy również podejrzenie, że przyczyną dla której w 2009 roku nasze prawa do nieruchomości przestały być respektowane nie musiało być bynajmniej zakończenie procesu reprywatyzacyjnego, ale przyjęcie dokumentacji analogicznej do decyzji pana Krzysia czyli rozpoczęcie po raz kolejny "odnajdywania/odzyskiwania" nieruchomości, po tym jak pierwsza próba spaliła na panewce, bo właściciele z 1993 roku po prostu podzielili i sprzedali nieruchomość, potwierdzając niejako przy okazji, że stan prawny i geodezyjny (fizyczny) z okresu administracji Państwa Polskiego jest zgodny z tym co jest w terenie. A wszelkie prawa Skarbu Państwa do ich własności - to jakaś fata morgana.
Mamy więc szereg pytań do zadania instytucjom zajmującym się procesem budowlanym i WSA pilnującemu by prawo administracyjne w tym zakresie było przestrzegane.
więcej
0 Comments

Dogrywka cd - Jeszcze kilka pytań....

6/6/2019

0 Comments

 
Tak to zwykle w życiu bywa, że  przyczyną największych absurdów okazuje się być bardzo prosta i przyziemna.  Toteż wyjaśnienie dlaczego instytucje państwowe od 2009 roku zaczęły działać tak jakby na miejscu naszej nieruchomości znalazł się inny obiekt z innym właścicielem nie zawiera żadnych wielkich fajerwerków. Okazało się bowiem, że przyczyną całego zamieszania jest dysfunkcjonalny proces reprywatyzacyjny  w który może zostać uwikłana nawet nieruchomość na której Skarb Państwa Polskiego nawet w PRL-u  łapy nie położył i która pozostawała zawsze w rękach następców prawnych przedwojennych właścicieli (no może poza okresem okupacji III Rzeszy, ale to powinna być już inna bajka). Nie jest to żadna rewelacja, bo nawet NIK określił praktyki związane z reprywatyzacją jako „korupcjogenne”.
Tym niemniej jest spora różnica pomiędzy jakimś korupcjogennym procesem, który jest bezlitośnie  eksploatowany przez „łowców reprywatyzacyjnych okazji", a tym o czym usiłują nas od prawie dekady przekonać instytucje państwowe odmawiające uznania tego co się dzieje wokół naszej nieruchomości za pojedynczy przykład takiej „eksploatacji” oraz jej bezwzględnego wytępienia.
Jeżeli bowiem uwierzymy w to co wypisują instytucje państwowe, które od prawie dekady nie mogą się dopatrzeć nieprawidłowości w działaniach podejmowanych przez swoich pracowników - to sprawa się robi ciekawa. Bowiem, wobec doskonale udokumentowanej historii nieruchomości przy ul K 53 w M, jakikolwiek przypadek jej „reprywatyzacji” nie może być interpretowany inaczej niż jako próba uwłaszczenia się na  nigdy nie znacjonalizowanym przez PRL,  prywatnym majątku. I to jeszcze przez następców prawnych jakiegoś wojennego "szmalcownika". Tak się  bowiem składa że nieruchomość cały czas pozostaje w rękach  następców prawnych przedwojennych właścicieli.
Hmm... po zapoznaniu się z poziomem Kompetencji i Profesjonalizmu w instytucjach państwowych jesteśmy spokojnie w stanie uwierzyć, że całkiem spontanicznie do takiego absurdu mogły doprowadzić .
Skoro  mamy jeszcze do wyjaśnienia kilka drobnych spraw ,to przy każdej okazji będziemy Kompetencji i Profesjonalizmowi przypominać o tym, że powinny się jednak opanować.Tak to zwykle w życiu bywa, że  przyczyną największych absurdów okazuje się być bardzo prosta i przyziemna.  Toteż wyjaśnienie dlaczego instytucje państwowe od 2009 roku zaczęły działać tak jakby na miejscu naszej nieruchomości znalazł się inny obiekt z innym właścicielem nie zawiera żadnych wielkich fajerwerków. Okazało się bowiem, że przyczyną całego zamieszania jest dysfunkcjonalny proces reprywatyzacyjny  w który może zostać uwikłana nawet nieruchomość na której Skarb Państwa Polskiego nawet w PRL-u  łapy nie położył i która pozostawała zawsze w rękach następców prawnych przedwojennych właścicieli (no może poza okresem okupacji III Rzeszy, ale to powinna być już inna bajka). Nie jest to żadna rewelacja, bo nawet NIK określił praktyki związane z reprywatyzacją jako „korupcjogenne”.
Tym niemniej jest spora różnica pomiędzy jakimś korupcjogennym procesem, który jest bezlitośnie  eksploatowany przez „łowców reprywatyzacyjnych okazji", a tym o czym usiłują nas od prawie dekady przekonać instytucje państwowe odmawiające uznania tego co się dzieje wokół naszej nieruchomości za pojedynczy przykład takiej „eksploatacji” oraz jej bezwzględnego wytępienia.
Jeżeli bowiem uwierzymy w to co wypisują instytucje państwowe, które od prawie dekady nie mogą się dopatrzeć nieprawidłowości w działaniach podejmowanych przez swoich pracowników - to sprawa się robi ciekawa. Bowiem, wobec doskonale udokumentowanej historii nieruchomości przy ul K 53 w M, jakikolwiek przypadek jej „reprywatyzacji” nie może być interpretowany inaczej niż jako próba uwłaszczenia się na  nigdy nie znacjonalizowanym przez PRL,  prywatnym majątku. I to jeszcze przez następców prawnych jakiegoś wojennego "szmalcownika". Tak się  bowiem składa że nieruchomość cały czas pozostaje w rękach  następców prawnych przedwojennych właścicieli.
Hmm... po zapoznaniu się z poziomem Kompetencji i Profesjonalizmu w instytucjach państwowych jesteśmy spokojnie w stanie uwierzyć, że całkiem spontanicznie do takiego absurdu mogły doprowadzić .
Skoro  mamy jeszcze do wyjaśnienia kilka drobnych spraw ,to przy każdej okazji będziemy Kompetencji i Profesjonalizmowi przypominać o tym, że powinny się jednak opanować.
więcej
0 Comments

Dogrywka cd - pytamy KRS

6/2/2019

0 Comments

 
KRS jest dla nas przedmiotem jeszcze większego zdumienia niż Kancelaria Premiera. Od kilku lat KRS  usiłuje nas przekonać, że zajęcie się absurdami wygenerowanymi wokół naszej nieruchomości nie leży w zakresie ich obowiązków. Jak rozumiemy z dotychczasowej korespondencji to KRS wierzy, że w zakresie jego odpowiedzialności jest tylko troszczenie się o niezawisłość sędziów. Wierzymy  bez zastrzeżeń.
Nie chcemy być nadmiernie złośliwi ale interesuje nas wielce co KRS rozumie z niezawisłości sądownictwa skoro po zaznajomieniu się z przypadkiem naszej nieruchomości nie zauważył w działaniach sędziów nic niewłaściwego. Jak by na to nie patrzeć już ponad setka sędziów potwierdziła, ze nie ma nieprawidłowości w ignorowania ksiąg wieczystych w których ujawnione są prawa mające ciągłość za cały okres administracji Państwa Polskiego (II RP, PRL, III RP) , w  ignorowaniu wszelkich dokumentów odzwierciedlających sytuację istniejącą w okresie istnienia  Państwa Polskiego,  ignorowaniu sytuacji w terenie powstałej na skutek legalnych czynności podejmowanych w okresie Państwa Polskiego, prowadzeniu spraw dla innej sytuacji prawnej i rzeczywistej niż ta istniejąca w okresie Państwa Polskiego itp. Wygląda to trochę tak jakby w swojej trosce o niezawisłość sędziów KRS rozciągnął ją także do "niezawisłości" od wszelkich dokumentów, rejestrów etc z okresu Państwa Polskiego.
Nie będziemy przekonywać KRS-u co do tego iż sędzia działający w imieniu Państwa Polskiego (jak głosi formułka umieszczana w nagłówkach wyroków) powinien jednak działać w oparciu o dokumenty tegoż państwa. Skoro jednak KRS-u nie zadziwiło to, że  według ponad setki sędziów ignorowanie wszystkiego co pochodzi od Państwa Polskiego  pozostaje w zakresie uprawnień sędziego- to przyjmujemy do wiadomości, ze KRS może być innego niż my  zdania.
Co nas jednak naprawdę niepokoi to, że do akt żadnej ze spraw nie dołączono dokumentacji, która w rozumieniu sędziów daje im prawo do procesowania spraw w oparciu o inna sytuację prawną i fizyczną niż ta, która jest nam znana. Jak również to, ze nawet po wykazaniu, że jakiś (pozornie pozbawiony znaczenia prawnego i nie związany ze sprawą) dokument budowlany nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i co więcej został usunięty z obiegu prawnego - nie jest on usuwany z akt sprawy i co więcej niejednokrotnie traktowany jest jak wiążący i interpretowany w tak nieoczekiwany sposób, ze latami musimy się domyślać po co włączono go do akt sprawy. To samo dotyczy zdumiewających i całkowicie niezgodnych ze znaną nam rzeczywistością stanowisk procesowych strony przeciwnej.
Jeżeli procesowanie spraw w oparciu o stan prawny, który nie ma nic wspólnego z dokumentami, rejestrami, stanem faktycznym istniejącym w okresie Państwa Polskiego jest OK, to dlaczego po  prostu nie dołączy się tych w rozumieniu sądu "właściwych" dokumentów i nie wyjaśni się sprawy raz na zawsze w sposób jawny. Jeżeli wszystko jest OK, to dlaczego zamiast poinformować o wszystkim strony sprawy sędziowie robią jakieś kombinacje alpejskie, aby potwierdzić jakieś prawa, których źródła nie można nie tylko  dołączyć do akt sprawy, ale nawet ujawnić?
Cała sprawa jest zbyt absurdalna , aby móc wyciągać jakieś wnioski. Poza jednym , że sądownictwu przydałoby się trochę więcej jawności i odpowiedzialności za swoje działania.
I właśnie w imię jawności i odpowiedzialności ustalmy na początek czyim następcą prawnym jest w rozumieniu KRS-u jest III RP skoro KRS uważa, że w ramach uprawnień sędziego jest ignorowanie praw i sytuacji faktycznej, która ma udokumentowaną ciągłość za cały okres administracji Państwa Polskiego (II RP, PRL, III RP).
więcej
0 Comments

Dogrywka cd - pytamy KPRM

6/2/2019

0 Comments

 
Kancelaria Premiera jest dla nas przedmiotem coraz większego zdumienia. Od co najmniej 2013 roku kolejne Kancelarie Premiera usiłują nas przekonać, że zajęcie się absurdami wygenerowanymi wokół naszej nieruchomości nie leży w zakresie ich obowiązków. I nic nie jest w stanie skłonić ich do zmiany takiej postawy.
Rozumiemy, że zajmowanie się pojedynczym szwindlem może nie być w zakresie kompetencji Kancelarii Premiera. Ale to, że przez prawie dekadę żadna z kilkudziesięciu instytucji państwowych nie zajęła się szwindlem to już Kancelarię Premiera powinno zainteresować. Tym bardziej, jeżeli odmowie potraktowania sprawy jako pojedynczy szwindel, towarzyszy wystawianie dokumentów, że wszystko jest cacy. Co de facto oznacza, ze następuje  podmianka praw mających ciągłość za cały okres administracji Państwa Polskiego (II RP, PRL, III RP) na prawa, których źródłem (o ile nie są ewidentnym szwindlem, czemu wszyscy zaprzeczają) może być co najwyżej proces reprywatyzacji. I to proces reprywatyzacji bazujący na decyzji nacjonalizacyjnej opartej powojennym bałaganie o ile w ogóle nie na stanie prawnym z okresu okupacji III Rzeszy
Może czegoś nie rozumiemy, ale kto jak kto ale Kancelaria Premiera powinna przynajmniej próbować ujarzmić Kompetencję i Profesjonalizm zasiedlające instytucje państwowe , które (być może w słodkiej nieświadomości)  przerabiają naszą nieruchomość (oraz nie wiadomo co jeszcze) na ostatni bastion III Rzeszy.
Mówiąc poważnie wydawać by się mogło, ze Kancelaria Premiera  nie może sobie pozwolić na to by w jego imieniu wystawiano dokumenty wskazujące na to, że wie i godzi się na to, że prawa własności wywodzące się od Państwa Polskiego nie tylko nie są respektowane, ale są zastępowane czymś co się wywodzi w najlepszym wypadku z powojennego bałaganu. Skoro jednak, że Kancelaria Premiera nie ma z tym problemu to przyjmujemy to do wiadomości.
Nie rozumiemy jednak czemu w takiej sytuacji Kancelaria Premiera wzbrania się przed publikacją na swoich stronach BIP wykazu mienia Skarbu Państwa wraz z wydanymi do tej pory decyzjami reprywatyzacyjnymi. W końcu skoro Kancelaria Premiera uważa, że decyzje reprywatyzacyjne oparte na błędach w decyzjach nacjonalizacyjnych są wiążącym tytułem własności to nie ma czego się wstydzić. Widzimy same plusy.  Każdy osobnik mający prawa własności mające perfekcyjną ciągłość za okres II RP, PRL i III RP oraz pokazujące, że nieruchomość nigdy nie została znacjonalizowana będzie mógł sobie popatrzeć. Być może pewna część takich osobników dzięki temu przestanie zawracać głowę instytucjom państwowym zanudzając je żądaniami wyjaśnienia czemu ich prawa własności nagle przestały być szanowane przez instytucje państwowe.
więcej
0 Comments

Dogrywka cd. -pytamy Rząd i Sąd

6/2/2019

0 Comments

 
3. Pytamy Rząd
Wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale pracownicy Ministerstwa mają spora motywacje, aby zbadać oo co chodzi. Chociażby po to by nie  wkręcić Ministerstwa w jakieś powiatowe szacher-macher. Tymczasem bezradnie powtarzają, że to nie ich sprawa i niczego nie chcą zauważyć nawet jeżeli podaje się im to na talerzu. Bez względu na to czy przyczyna jest skrajna niekompetencja,  zwykłe lenistwo czy coś innego - efekt jest taki sam. Ministerstwa wiedzą, że instytucje państwowe zamiast zaadresować coś co wygląda na zwykła pomyłkę lub przekręt - wystawiają dokumenty o wskazujące, ze to według nich norma....
więcej
4. Pytamy Sąd
W tłumaczeniu nam, ze to nie ich sprawa perfekcje osiągnęły najwyższe organy sądownicze. Całkowicie nie kupujemy ich argumentacji. Co więcej w naszej opinii - to właśnie ich orzecznictwo umożliwiło zaistnienie tak cudacznej sytuacji, ze nie tylko instytucje sądowe nie widza nic nagannego w tym, ze latami procesują sprawy w oparciu o dokumenty (czy inne dowody), których nie chcą pokazać. A przypominamy, ze z tych "dowodów" wynika, ze na miejscu naszej nieruchomości znajduje się coś innego co ma innego właściciela.
więcej
0 Comments

    Archiwum

    March 2025
    July 2024
    June 2024
    May 2024
    March 2024
    January 2024
    December 2023
    November 2023
    July 2023
    October 2022
    August 2022
    July 2022
    May 2022
    November 2021
    September 2021
    November 2019
    October 2019
    September 2019
    August 2019
    July 2019
    June 2019
    May 2019
    April 2019
    November 2018
    October 2018
    June 2018
    May 2018
    April 2018
    March 2018
    November 2017
    October 2017
    September 2017
    August 2017
    July 2017
    June 2017
    April 2017
    March 2017
    January 2017
    December 2016
    November 2016
    October 2016
    September 2016
    August 2016
    July 2016
    June 2016
    May 2016
    February 2016
    January 2016
    August 2015
    June 2015
    May 2015
    April 2015
    March 2015
    July 2014
    June 2014
    May 2014
    April 2014
    October 2013
    September 2013
    August 2013
    July 2013
    June 2013
    May 2013
    April 2013
    March 2013
    February 2013
    January 2013
    December 2012
    November 2012
    October 2012
    September 2012
    August 2012
    July 2012
    June 2012
    May 2012
    April 2012
    March 2012
    February 2012
    January 2012
    December 2011
    November 2011
    October 2011
    September 2011
    August 2011
    July 2011
    June 2011
    May 2011

    RSS Feed

Powered by Create your own unique website with customizable templates.
Photos from mattjiggins, Robert Couse-Baker, Sarah Gadd, controlarms, eflon, Mike Licht, NotionsCapital.com, ~Brenda-Starr~, Philgarlic, mikecogh, Cea., srqpix, reneetb, Toronto Public Library Special Collections, Ewan-M, archer10 (Dennis), Tamago Moffle, Sterling College, Roberto Verzo, zoyachubby, Thoth, God of Knowledge, pfly, Kecko, jmcarthy99, torre.elena, manoftaste.de, angelocesare, Dan4th, Jasmine&Roses, Laura Nolte, swanksalot, 401(K) 2012, mueritz, pierre-alain dorange, Katie@!, Milica Sekulic, Sporthotel Achental, hjjanisch, hjjanisch, Alex E. Proimos, annieb, srqpix, ahisgett, Sweet One, onlyberlin, Neville10, simononly, avlxyz, sludgegulper, Ritzee Rebel, pablo.sanchez, Florin Gorgan, susivinh, ollesvensson, LoboStudio Hamburg, Lablascovegmenu, SleetDro, comedy_nose, Nic's events, Andrew Morrell Photography, ismael villafranco, David Blaine, erix!, California Cthulhu (Will Hart), Muffet, Dawn Endico, James & Vilija, włodi, sahlgoode, SilverScreenJean, yeowatzup, Muffet, Bob Dass, Remi Mathis, drapetomania, Slideshow Bruce, conner395, Jayson Emery, Ardent Photography, spilltojill, Salid, Stifts- och landsbiblioteket i Skara, Boston Public Library, Son of Groucho, rosmary, John.Karakatsanis, Images_of_Money, onlyberlin, atomicjeep, bloomsberries, twm1340, ginnerobot, D Petzold Photography, vince42, BobMacInnes, grongar, Brett Jordan, Robot B, NechakoRiver, Remi Mathis, Calgary Reviews, Steve Snodgrass, Smabs Sputzer, griannan, Mark Wheadon, AJC1, Dougtone, jetheriot, jespahjoy, misteraitch, Dirty S, Ephemeral Scraps, Tamago Moffle, yrrek, quinn.anya, Rooey202, chada, JeremyMcWilliams, hardworkinghippy, OliBac, mikebaird, dvanzuijlekom, cuatrok77, the Italian voice, llorias, stevendepolo, Ashborne Bristol Photography, Mary-Lynn, rharrison, cbransto, Chopianissima, judy_breck, pablo.sanchez, phonogalerie.com, Putneypics, State Records NSW, rusvaplauke, katsommers, Paco Espinoza Photography, Dana Moos, El Bibliomata, Karen Roe, laogooli, Lemsipmatt, matrianklw, blumenbiene, judy_breck, Sterling College, Justin A. Wilcox, sancho_panza, WordRidden, tuppus, twoshortplanks, akeg, 70023venus2009, zerok, riptheskull, emma.maria, waferboard, nottsexminer, ibm4381, garryknight, rahego, PhotoAtelier (Glen), Nesster, Evil Preacher, orangeacid, _Pek_, Dun can, goodiesfirst, jpockele, Marysol*, BobMacInnes, Steve Snodgrass, apple_pathways, prayitno, Chadie dela Cruz, mikecogh, ducksandbooks, dok1, maciekSz, Alkan de Beaumont Chaglar, happy_serendipity, Stig Nygaard, Chez Eskay, Maurizio Costanzo - mavik2007, jinterwas, bortescristian, swanksalot, firepile, fauxto_digit, Migle Seikyte, ralpe, SidPix, mrkathika, theogeo, Jessiner, Rodrigo_Amorim, Mohammed Alborum, Elsie esq., visulogik, orangeacid, Franco Folini, hans s, romana klee, Bondesgaarde, farmalldanzil, Nicholas_T, Travels with a dog and a Camera :), joe calhoun, Jasmine&Roses, avlxyz, meaduva, The Travelling Bum, blmurch, MonkeySimon, Yortw, dalbera, Tekniska museet, liebeslakritze, morberg, ilovegreenland, Yinghai, ddfreedl, DoNotLick, adamnsinger, Jeff Belmonte, Claus Rebler, Paul Lowry, BFS Man, cygnus921, Wrote, grecolina, matthewf01, jdn, OliBac, dok1, keetr, Shaylor, bunnygoth, bloomsberries, kimberlyannryan, Gudlyf, aschaf, Vincent_AF, onnola, Infomastern, avlxyz, Carly & Art, joiseyshowaa, erix!, Jim Anzalone, Vectorportal, Dainis Matisons, geishaboy500, jmcarthy99, eva101, David Paul Ohmer, Nomadic Lass, riptheskull, L'eau Bleue, Paul Stainthorp, jfgornet, Christian Haugen, sleepyneko, thegardenbuzz, Renodesertfoxstill, Alex E. Proimos, brizzle born and bred, CarbonNYC, nissennetz, Matt From London, taberandrew, JC i Núria, Rachel Strohm, California Cthulhu (Will Hart), C Jill Reed, jbcurio, RambergMediaImages, Martin Pettitt, Copper Kettle, DonkeyHotey, Sarah G..., Monika Kostera (urbanlegend), onnola, mattandrubydavis, Francis Storr, net_efekt, gbaku, born1945, lostinfog, McD22, adactio, Lars Plougmann, New Brunswick Tourism | Tourisme Nouveau-Brunswick, Jorbasa, *King of the Ants*, mikecogh, antonikon, krossbow, Hans Pama