LA  CORRUPTION
  • Blog
    • Kalendarium
    • Galeria
  • Dziennik XXI
    • Najwyższe organy w państwie
    • Organy bezpośredniego nadzoru
    • Lokalne instytucje Powiatu G.
    • Całość informacji o sprawie
    • Propozycja ugody
    • Windrush i inne przypadki
    • Wewnętrzne filtry informacyjne
    • Efekty specjalne
  • Dziennik XX
    • Oda do widzących-nie-zauważających >
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. I)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. II)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. III)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. IV)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. V)
      • Oda do widzących-nie-zauważających (cz. VI)
    • Sam szczyt (administracja rządowa)
    • Sam szczyt (sądownictwo)
    • Załączniki do pism z 05.03.2025
    • Efekty specjalne
  • Dziennik XIX
    • Sam szczyt (administracja rządowa)
    • Sam szczyt (sądownictwo)
    • Efekty specjalne
    • Testujemy demokrację IIIRP >
      • Parlamentarzyści
      • Administracja rządowa
  • Nawigator & streszczenie Dzienników XIV - XVIII
    • Dziennik XIV >
      • Instytucje od mienia Skarbu Państwa
      • Instytucje od geodezji
      • Instytucje od budownictwa
      • Sądownictwo powszechne
      • Prokuratura
      • Sam szczyt
      • Efekty specjalne
    • Dziennik XV >
      • Sam szczyt
      • Efekty specjalne
    • Dziennik XVI >
      • Sam szczyt
    • Dziennik XVII >
      • Sam szczyt (administracja rządowa)
      • Sam szczyt (administracja rządowa)[2]
      • Sam szczyt (sądownistwo)
      • Sam szczyt (sądownictwo)[2]
      • Efekty specjalne
    • Dziennik XVIII >
      • Sam szczyt (administracja rządowa)
      • Sam szczyt (sądownictwo)
      • Załącznik 1
  • Streszczenie Dzienników I-XIII
  • Nawigator po Dziennikach I - XIII
    • Dziennik Ćwoków I >
      • Dziennik I - część 1
      • Dziennik I - część 2
      • Dziennik I - część 3
    • Dziennik Ćwoków II >
      • Dziennik II - część 1 i 1/2
      • Dziennik II - część 2 i 1/2 >
        • Wątek I
        • Wątek II
        • Wątek III
        • Wątek IV
        • Wątek V
        • Wątek VI
        • Wątek VII
      • Dziennik II - część 3 i 3/4 >
        • Wątek 2
        • Wątek 3
        • Wątek 4
        • Wątek 5
      • Dziennik II - część 4
    • Pzedwczesny epilog III >
      • Epilog (1)
      • Epilog (2)
      • Epilog (3)
      • Epilog (4)
    • Dziennik Ćwoków IV >
      • Gmina i powiat >
        • Urząd miasta
        • Sąd Rejonowy >
          • Sprawy Cywilne
        • Starostwo >
          • EGBiL i modernizacja
        • PINB
        • Prokuratura >
          • Sprawy Karne
    • Dziennik Ćwoków V >
      • Pan Krzysiu reality show
      • Rewizor reality show >
        • SA i administracja >
          • GUNB & co
        • SA i SKO >
          • SKO saute
        • SA , wojewoda i skargi
        • Sądy powszechne (1)
        • Sądy powszechne (2)
        • Prokuratura
    • Dziennik Ćwoków VI >
      • Polowanie na Skunksa (1)
      • Polowanie na Skunksa (2)
      • Polowanie na Skunksa (3) >
        • Urząd Miiasta M
        • Starostwo G.
        • PINB w G
        • Sąd Rejonowy w G.
        • Prokuratura Rejonowa w G
      • Polowanie na Skunksa (4)
      • Polowanie na Skunksa (5)
      • Dziennik Ćwoków VIa >
        • Wojewoda
      • Dziennik Ćwoków VIb >
        • Kancelaria Premiera & Co
        • KRS & Co
    • Dziennik Ćwoków VII >
      • Powiatowe Poczciwiny
      • Park Jurajski
      • Sam Szczyt
    • Dziennik Ćwoków VIII >
      • Kroczek pierwszy
      • Kroczek drugi >
        • Kroczek dwa i pół
        • Kroczek dwa i trzy czwarte
        • Kroczek drugi - podsumowanie
        • Kroczek drugi - wnioski
      • Kroczek trzeci
      • Kroczek czwarty
    • Dziennik Ćwoków IX >
      • Dodatek 1
      • Dodatek 2
      • Dodatek 3
      • Dodatek 4
    • Dziennik Ćwoków X >
      • Pisma w kiblowej sprawie
      • Co może Rząd?
      • Co może Sąd?
      • Przez kieszeń do rozumu
    • Dziennik Ćwoków XI >
      • Fiku-miku w powiaciku >
        • Fiku-miku w bałaganiku >
          • Fiku-miku w bałaganiku (vintage)
      • Fiku-miku ponad powiacikiem >
        • Fiku-miku w rządziku >
          • Fiku-miku w rządziku cd.
          • Fiku-miku w rządziku (o zwrociku)
        • Fiku-miku w sądziku >
          • Fiku-miku w sądziku cd.
          • Fiku-miku w sądziku (o zwrociku)
        • Gdzie by tu jeszcze napisać?
      • Fiku-miku w portfeliku
      • Kto jeszcze puka od dołu?
    • Dziennik Ćwoków XII >
      • Ostatni raz na serio >
        • Małe żuczki >
          • Dokum. 1923-2009
          • Dokum. UMM po 2009r
          • Dokum. Starostwo G. (Geo) po 2009r
          • Dokum. Starostwo G. (Arch-bud) po 2009r
          • Dokum. PINB w G. po 2009r
          • Budowlane P.S.
          • Dokum. Sąd Rejonowy w G. po 2009r
          • Dokum. Prokuratura Rejonowa w G po 2009r
        • Średnie żuczki
        • Duże żuczki >
          • W rządziku
          • W sądziku
      • Dogrywka >
        • Z ostrożności procesowej
        • Łopatologicznie raz jeszcze
        • Jeszcze kilka pytań....
        • Robi się coraz ciekawiej....
        • Super Extra - KPRM
        • Super Extra - KRS
    • Dziennik Ćwoków XIII >
      • Lokaksy
      • Nadrzędnialsy
      • Sam szczyt (Rząd) >
        • Jak pozwaliśmy KPRM ........
      • Sam szczyt (Sąd) >
        • Wielce Czcigodny Sąd Okręgowy & s-ka

 Sądownictwo powszechne czyli wszystko dla ciebie Wielki Imperatorze Kosmosu

1/31/2016

0 Comments

 
To że poczciwy pan Krzysiu jest Wielkim Imperatorem Kosmosu, którego nieomylności nikt nie śmie kwestionować jest chyba nadrzędną doktryna działania sądownictwa powszechnego. Jak bowiem inaczej można wytłumaczyć fakt, że bodajże setka sędziów nie tylko nie dopatrzyła się niczego niestosownego w procesowaniu wszelkich spraw tak jakby w miejscu naszej nieruchomości znajdował się obiekt inny niż ten, który się w tym miejscu znajduje. Rzeczywiście istniejąca nieruchomość jest przy tym dobrze udokumentowana, także w prowadzonych przez Sąd księgach wieczystych przez okres ponad 50 lat. Jeżeli włączymy księgę hipoteczną z której wyodrębniano również inne księgi wieczyste to możemy mówić o okresie prawie 100 lat udokumentowanym w konsekwentnie prowadzonych księgach.
Sądowi najwyraźniej łatwiej jest uwierzyć w to, ze prowadzone przez niego księgi wieczyste to co najmniej 100 letni fejk niż przyznać, że opisana w nich nieruchomość rzeczywiście istnieje. O czym zresztą można się w każdej chwili przekonać korzystając chociażby z google.map.
Do chwili obecnej, poza dokumentem podpisanym przez pana Krzysia, nie pokazana nam nic co można byłoby uznać za chociażby nieśmiałą sugestię istnienia na miejscu naszej nieruchomości czegoś innego.  Mimo, że wielokrotnie i natarczywie się tego domagaliśmy. W takich okolicznościach po prostu nie widzimy niczego co mogłoby uzasadniać takie dziwaczne działanie Sądu poza bezkrytyczną wiarą w to, że Pan Krzysiu jest wszechpotężnym Wielkim Imperatorem Kosmosu, i równie bezkrytycznym strachem przed zakwestionowaniem podpisanego przez niego dokumentu. Nawet jeżeli jest kompletna bzdurą.
No cóż prawie każdy w dzieciństwie bał się potwora żyjącego pod łóżkiem, w szafie, albo w pralce. Jednak większość ludzi z tego wyrasta. Najwyraźniej ci którzy  nie wyrastają zostają sędziami

Mamy wrażenie, że sprawa naszej nieruchomości pokazała dobitnie, że w praktyce żadna niezawisłość sądu czy niezależna ocena sędziego po prostu nie istnieje. O jakiej niezawisłości czy niezależnej ocenie szacownego ciała sędziowskiego możemy mówić, skoro przez ponad 5 lat żaden z kilkudziesięciu sędziów  nie posiadał na tyle niezależności by stanąć w obronie ksiąg wieczystych czyli dokumentu za którego wiarygodność jak by na to nie patrzeć  odpowiedzialny jest właśnie Sąd?

Niezależnie jak idiotycznie to brzmi, wygląda na to, że sąd woli udowadniać, że wraz z nami uczestniczy w trwającej 100 lat akcji fałszerskiej (bo przecież tylko tak można wytłumaczyć istnienie dobrze zachowanych akt ksiąg wieczystych, które jak najbardziej potwierdzają nasze prawa), żeby tylko nie podważać starego pozwolenia na "nadbudowę".

więcej tutaj
0 Comments

GUNB - porażeni strachem przed Wielkim Imperatorem Kosmosu czy zrobieni w trąbę przez powiat?.

1/31/2016

0 Comments

 
W nadzorze budowlanym można zaobserwować najcudaczniejsze procedury załatwiania postępowań skargowych. Po otrzymaniu skargi na jednostkę niższego szczebla zwracają się do niej z żądaniem wyjaśnienia. Może jesteśmy skrajnie cyniczni, ale jak dla nas jest to wielkie zaproszenie do robienia w trąbę. Wiadomo, że samokrytycyzm to cecha rzadka i większość ludzkości jak narozrabia, to ma tendencję do pomijania niekorzystnych  faktów. Spotkaliśmy nawet ludzi, którzy w takich sytuacjach potrafili tworzyć takie pulp-fiction, że do tej pory żałujemy, że z takim talentem nie udało im się przejść do historii literatury fantastycznej. Nie powinno więc dziwić, że wszelkie odpowiedzi na skargi na działanie jednostek nadzoru budowlanego bujają w obłokach alternatywnej rzeczywistości.
Oczywiście w żaden sposób nikogo to nie usprawiedliwia, bo w zasadzie poza dowiedzeniem się tego co jednostki podrzędne chcą napisać lub powiedzieć przez telefon każdy sprawujący funkcje kontrolną funkcjonariusz  powinien się zastanowić jak prawdopodobne jest to, ze nikt  nie chce ujawnić (np poprzez dołączenie do akt sprawy) dokumentu poświadczającego, ze na miejscu dobrze udokumentowanej nieruchomości znajduje się inny obiekt. A za to księgi wieczyste, wypisy z ewidencji gruntu i lokali, akty notarialne, ekspertyzy i inne dokumenty oraz świadkowie przesłuchiwani na potrzeby prowadzonych spraw jednoznacznie potwierdzają, że udokumentowana nieruchomość jak najbardziej stoi na swoim miejscu. I to od wielu, wielu dziesiątków lat.
No cóż, złośliwie można powiedzieć, ze inteligencja panów budowlańców musi być przysłowiowa. Jednak to wcale nie brzmi uspokajająco, bo mówimy o tych samych instytucjach, które obierają różne obiekty budowlane, miedzy innymi wieżowce, lotniska , wiadukty i autostrady. Jeżeli ich pracownikom przez 5 lat udawało  się wciskać, ze od 100 lat fałszowano księgi wieczyste (i stertę innych dokumentów), a ostatnio przebudowana nieruchomość, tak by wyglądała nie tylko jak ta w księgach wieczystych, ale również tak aby przebudów nie było widać - to czy możemy być pewni, ze nie są robieni w popisową trąbę również w innych okolicznościach. I wcale nas nie uspokaja to, że w swoim rozumieniu mogą to wszystko  robić ze strachu przed  Wielkim Imperatorem Kosmosu. Tym bardziej, ze naprawdę jest to tylko  poczciwy pan Krzysiu, ex-burmistrz, a aktualnie radny powiatowy z nadania jednej z głównych partii.

więcej tutaj
0 Comments

Sądownictwo administracyjne  czyli do czego prowadzić może wiara w Wielkiego Imperatora Kosmosu

1/31/2016

0 Comments

 
Zacznijmy od tego czym zajmuje się sądownictwo administracyjne. W skrócie można powiedzieć, że najważniejszym zadaniem  sądownictwa administracyjnego badanie zgodność z prawem decyzji administracyjnych. Orzeczenia, które są zakończeniem tego badania są umieszczane w bazie orzeczniczej i stają się wyznacznikiem tego jak należy interpretować przepisy. Jest to konieczne dlatego, że przepisy zapisane w różnych ustawach są niejednokrotnie dość abstrakcyjne i konkretny sposób ich zastosowania wychodzi dopiero w poszczególnych sytuacjach "z życia wziętych". Sądownictwo administracyjne jako organ odwoławczy zajmuje się właśnie badaniem stosowania przepisów w tych sytuacjach "z życia wziętych" i podejmowaniem ostatecznych decyzji odnośnie tego jak ten czy inny przepis należy stosować. Następnie takie decyzje trafiają do specjalnej bazy gdzie kolejne osoby które trafią na podobną sytuację jak już raz rozstrzygnięta mogą sobie sprawdzić jak ten czy inny przepis należy stosować. Całość nazywa się orzecznictwem.  
W takiej sytuacji zdawałoby się, ze powinno być szczegółowo badane to czy w bazie orzeczniczej nie umieszcza się kompletnych bzdur. Być może teoretycznie nawet tak jest, ale chyba nie bardzo skutecznie jest to egzekwowane,  skoro sprawa jednej niewielkiej nieruchomości doprowadziła wręcz do rewolucji orzeczniczej, która została potwierdzona wieloma orzeczeniami. Można ją podsumować jako "administracja państwowa ma prawo załatwiać sprawy związane z nieruchomościami na podstawie czyiś zwidów i halucynacji, nie przejmując się tym ze ani akta sprawy, ani rejestry ani nawet stan faktyczny nieruchomości ich nie potwierdza". Tak więc Szanowni Czytelnicy jeśli kiedyś przyjdzie do was jakiś urzędnik który będzie np. domagał się  żebyście natychmiast  pozbyli się tych wstrętnych smoków które zagnieździły  się u was w domu na wieży i aż do NSA będziecie się bezskutecznie bujać tłumacząc , że po pierwsze wasz dom nie ma żadnej wieży, a po drugie smoki nie istnieją to wiedzcie, że macie do czynienia ze stosowaniem linii orzeczniczej wypracowanej właśnie na naszej nieruchomości.
Jakoś sędziom wprowadzającym te zdumiewające zmiany do sposobu interpretacji prawa nie przeszkadzało specjalnie to, że pozbawiają wiarygodności księgi wieczyste, ewidencje pełniące rolę katastru i decydują, że aktami notarialnymi i innymi dokumentami nikt przejmować się nie musi.

A mówiąc poważnie to orzeczenia w sprawie naszej  nieruchomości  wydają się być  przede wszystkim dowodem na całkowitą utratę niezależności sądownictwa administracyjnego. Czy bowiem można byłoby skłonić niezależnego sędziego do procesowania spraw nie w oparciu o dokumenty i rejestry, które mają ustawowe domniemanie wiarygodności, a w oparciu o  jakieś. powiatowe fantasmagorie inspirowane najprawdopodobniej podpisanym 23 lat temu dokumencikiem. I to nawet gdyby ten dokument podpisał sam Wielki Imperator Kosmosu. Tym razem mamy na myśli oczywiście prawdziwego Imperatora, a nie poczciwego Pana Krzysia (byłego burmistrza miasta M, aktualnie radnego powiatowego z nadania jednej z głównych partii).

więcej tutaj

0 Comments

Jak Prokuratura zrobiła się na  szaro

1/31/2016

0 Comments

 
Zachowanie prokuratury jest dla nas chyba największą zagadka. Teoretycznie prokuratura jest instytucją zajmującą się śledzeniem różnych oszustów więc na wszelkie przejawy jakiegoś kręcenia powinna być wyczulona.
Tymczasem usiłując ustalić jaki stan prawny i faktyczny ćwoczej nieruchomości uznaje Prokuratura Rejonowa oraz dlaczego nie jest to stan prawny znany nam z ksiąg  wieczystych oraz tożsamy z nim rzeczywiście istniejący stan faktyczny wymieniliśmy z Prokuraturą Okręgową całkiem sporo pism, które okazały się niezwykle pouczające. O ile przed ich wymianą byliśmy przekonani, że prokuratura okręgowa jeśli dostanie sygnał, że odchodzi jakieś kręcenie, a Prokuratura Rejonowa z jakichś przyczyn nie chce należnie zbadać sprawy, to powinna zatrząść się z oburzenia i natychmiast przystąpić do działania. Po wymianie pism natomiast mamy przekonanie, że Prokuratura Okręgowa. Apelacyjna czy Generalna jest od tego, żeby nic nie widzieć nawet jeśli materiały wskazujące na to, że jakiś przekręt mógł mieć  miejsce podtyka się jej pod nos.

Do momentu aż Prokuratura raczy nam wyjaśnić swoje co najmniej dziwaczne zachowanie musimy przyjąć, że jej podstawą jest jedyny dokument zaopatrzony w rysunek innej nieruchomości niż ta która się w rzeczywistości znajduje. Jest to oczywiście dokument wystawiony przez pana Krzysia, który chyba dla każdego umiejącego czytać człowieka ma wartość dowodową porównywalną z kwitem od pralni. Tym bardziej, ze treści obrazka (lub raczej planów dołączonych do tego dokumentu) nie potwierdza nawet wnioskodawca.
Najwyraźniej jednak  prokuraturom wszystkich szczebli bez problemu da się wmówić, ze stare pozwolenie na "rozbudowę" (do tego wadliwe) ma większą wartość niż prowadzone od 100 lat księgi wieczyste  Oczywiście nie możemy wykluczyć, że prokuratura też wzięła się na to, że podpisany pod pozwoleniem na "rozbudowę" Pan Krzysiu to Wielki Imperator Kosmosu. Pomimo iż brzmi to dziwnie to nie znajdujemy innego wytłumaczenia dla estymy jaką dokument wystawiony przez pana Krzysia zdaje się cieszyć.

A mówiąc poważnie to chyba najwyższy czas aby chociaż jeden prokurator w Prokuraturze Okręgowej w W*** zaczął czytać ze zrozumieniem to co pisze.

więcej tutaj
0 Comments

Za kogo wzięto pana Krzysia? czyli "Rewizor" reality show.

1/31/2016

0 Comments

 
Zjawisko małomiasteczkowej lokalnej psychozy nie jest niczym wyjątkowym. Lokalnym społecznościom zdarzało się już podobno nawet spalić na stosie jakiegoś nieszczęśnika na skutek rozbudzonego przekonania, ze jego krzywe spojrzenie na krowę  spowodowało  niedobory na lokalnym rynku mleczarskim. Fachowo nazywało się to "paleniem czarownic" i swego czasu było podobno dość często praktykowaną zabawą ludową ;-)
Postęp cywilizacyjny doprowadził co prawda do zaprzestania takich praktyk, ale lokalnych psychoz do końca nie wyleczył. Przykładem tego może być choćby masowa ucieczka przed kosmitami w New Jersey po tym jak niejaki Orson Wells wyemitował swoje słuchowisko radiowe.
Tak więc to, że jakiś  powiacik usiłuje wmówić nam, że przebudowaliśmy fikcyjną nieruchomość, żeby nie robić przykrości Panu Krzysiowi  który jest radnym powiatowym (lub komuś kto dokumentem podpisanym przez pana Krzysia się posługuje)  nie jest nawet specjalnie dziwne i właściwie dość szybko przeszliśmy nad tym do porządku dziennego.
Przez długi czas dziwiło natomiast to, że podobnie jak powiat zachowują się wszystkie instytucje do których słaliśmy skargi na zachowanie powiatu i do których zakresu odpowiedzialności należy pilnowanie, żeby gdzieś na zatęchłej prowincji nie mieszano zabobonów z procesem administracyjnym/sądowym. Co więcej mimo długiej korespondencji nie udało nam się z tych instytucji wydobyć  żadnych powodów takiego zachowania poza przewijającym się tu i ówdzie powoływaniem się na dokument Pana Krzysia (sprzed 23 lat w którym pod naszym adresem i sąsiednim pojawia się fikcyjna nieruchomość).
 Pewnie zastanawialibyśmy się o co też chodzi do dziś gdyby nie to, że wpadła nam w ręce sztuka Gogola pod tytułem "Rewizor".
Intryga "Rewizora" osadza się mniej więcej na tym, że główny bohater będący zupełnie nieznaczącym człowiekiem omyłkowo zostaje wzięty za kogoś bardzo ważnego, co  powoduje podlizywanie się  do niego pozostałych bohaterów sztuki w sposób wręcz obrzydliwy

.Czyżby więc wzięto nieznaczącego radnego powiatowego (chociaż z do niedawna rządzącej partii) Pana Krzysia za kogoś innego?  Pytanie tylko za kogo? Tak na oko będzie to coś w rodzaju Cesarza Świata ewentualnie Wielkiego Imperatora Kosmosu bo ten pan, który został Królem Europy też z Panem Krzysiem nie chciał zadzierać sugerując mu, że 23 lata temu mógł nie przeczytać czegoś zanim to podpisał. Postanowiliśmy sprawę wyjaśnić JAWNIE  i  PUBLICZNIE mając nadzieję, że uda nam się w końcu doprowadzić do podobnego rozwiązania jak w "Rewizorze. czyli sytuacja wyjaśnia się, a wszystkim którzy narozrabiali jest głupio.  

PS. W żaden sposób nie uważamy, że Pan Krzysiu cokolwiek tu zawinił. Pan Krzysiu o swoim błędzie młodości prawdopodobnie już nawet nie pamięta. Natomiast bardzo interesuje nas jak to się stało, że szanowanych instytucjach państwowych znalazło się takie stado hmm... tu prosimy wstawić sobie tytuł innego utworu rosyjskiego pisarza (tym razem nie Gogola,ale Dostojewskiego).

dalsza część tekstu tutaj
0 Comments

Kto wykorzystał Pana Krzysia? (czyli o sztuce "przepierania" nieistotnych dokumentów...)

1/31/2016

0 Comments

 
Po ogólnym opisie powiatu G. (tutaj) wypada wrócić do kwestii naszej nieruchomości.
Ujmijmy to tak. Skoro żadna z instytucji państwowych powiatu G nie uznaje tego drobnego faktu, że pod adresem naszej nieruchomości znajduje się .... nasza nieruchomość, implikuje to że najwyraźniej nam ja ktoś zwędził. Przynajmniej wirtualnie.
Przez długi okres czasu rozbijaliśmy się o pytanie po co komu taka wirtualna kradzież. W końcu jakby na to nie patrzeć nieruchomość jest cały czas w naszych rekach i nasze nazwiska figurują w księgach wieczystych. I gdyby nie dziwne zachowania instytucji państwowych w których nie możemy załatwić nic co potwierdza nasze prawa własności pewnie niczego byśmy nawet nie zauważyli. Innymi słowy gdyby nie nagła potrzeba remontu naszego domu (czego nie możemy zrobić bez załatwienia szeregu formalności), życie toczyłoby się pewnie bez zakłóceń

To, ze gdzieś tam w galaktyce odbywa się konkurs na najgłupszego kleptomana tysiąclecia i prawdziwy mistrz w tej dziedzinie postanowił się wykazać właśnie na naszej nieruchomości nie wydawało nam się realnym wyjaśnieniem. A nic bardziej prawdopodobnego co tłumaczyłoby robienie takiej hucpy dla, mówiąc eufemistycznie, bardzo niepewnego zysku nie przychodziło nam długo do głowy.  To znaczy nic nie przychodziło do momentu, w którym dotarło do nas, ze nasza ocena ryzyka i korzyści to jest naszą ocena, a nie jakiejś lokalnej "Powszechnie Szanowanej Osoby" (i być może kuzyna czyjegoś kuzyna), której zaradność nie pozwala nie  skorzystać z okazji jaka z pewnego punktu widzenia stanowi  bałagan w dokumentacji i naiwności/niekompetencji  "powiatowych mędrców" dążących do porządkowania "delikatnych spraw" w sposób nie ujawniający zakresu urzędowego bałaganu. Szczególnie w sytuacjach gdy okoliczności mogą sugerować, ze  nie wynika on bynajmniej z "komunistycznych", ani "sanacyjnych" zaszłości historycznych.

Nie każdemu w końcu musi się wydawać, że uwiarygodnienie lub  skłonienie funkcjonariusza państwowego do uwiarygodnienia, że fikcyjny fakt jest prawdziwy, jest obarczonym wysokim ryzykiem wykrycia przestępstwem. Szczególnie gdy pozornie "uwiarygadnia" go już inny, wyciągnięty z odmętów bałaganu,  dokument, pod którym widnieje relatywnie świeża data i podpis np jakiegoś innego Powszechnie Szanowanego Obywatela (i oczywiście kuzyna czyjegoś kuzyna). Czy w takiej sytuacji nie można liczyć, ze dla wszystkich (poza być może prawowitym właścicielem nieruchomości) wygodniej będzie jeśli udałoby się dyskretnie wykazać, że wszystkie pozostałe dokumenty to powielana przez 100 lat pomyłka?  W końcu jakie jest ryzyko wyjścia takiego szachrajstwa na światło dzienne jeżeli instytucje powiatu G jawnych ustaleń boja się bardziej niż przysłowiowy diabeł potrójnie święconej wody?

Zysk z takich działań nie musi być koniecznie  wirtualny, bowiem  nawet relatywnie twardy człowiek ma czasami dość mieszkania w powiecie, w którym nie dość, że nie może załatwić w żadnej instytucji państwowej nic co w jakikolwiek sposób potwierdzałoby jego prawa własności, to do tego np. przy pomocy lokalnej prokuratury usiłuje się go skłonić do potwierdzenia faktów podważających jego prawa własności. Można więc sobie wyobrazić, że po pewnym czasie tylko najtwardsi nie rozważają sprzedania nieruchomości za pół ceny, lub nawet podpisania jakiś "uzgodnień" zrzekając się części swojej własności. Oczywiście na rzecz jakiejś Właściwej i Szanowanej Osoby.

Jak się więc okazuje cała powiatowa psychoza, której doświadczamy od kilku lat nie musi więc być spiskiem kosmitów czy cyklistów, lecz może być konsekwencja ukrywania monstrualnego i całkiem świeżego urzędowego bałaganu, lokalnych patentów na wykazywanie iż bałagan nie jest świeży tylko "komunistyczny" lub "sanacyjny" i .... radosnej działalności kogoś o bardzo króciutkim rozumku, kto takiej okazji przepuścić przecież nie może.

Kto wykorzystał pana Krzysia??

Bynajmniej nic nie mamy do pana Krzysia, byłego burmistrza, radnego powiatowego, działacza jednej z głównych partii i podpory personelu Pałacu Kultury. Co więcej nie zdziwiłoby nas wcale gdyby o całej aferze nic nie wiedział, a gdyby go zapytano o zdanie byłby szczerze oburzony, że jego dobre serce (cokolwiek to znaczy) tak perfidnie wykorzystano. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie jego podpis widnieje pod jedynym dokumentem, który poświadcza o rzekomym istnieniu innego stanu faktycznego i który w odmętach powiatowego bałaganu udało nam się namierzyć.

dalsza część tekstu tutaj
0 Comments

O konsekwencjach "dyskrecji" w instytucjach państwowych czyli wstęp do Dziennika Piątego

1/31/2016

0 Comments

 
Trochę chaotyczna struktura opisu naszych przygód na prowincji wynika z tego, ze co pewien okres czasu zdarza się coś co nas zadziwia i zmusza to zmiany kierunku działań. Kończymy wtedy pisanie aktualnego Dziennika Ćwoków i po krótszej lub dłuższej przerwie zaczynamy pisanie kolejnego poświęconego badaniu sprawy pod trochę innym katem. Tak było wtedy gdy ku naszemu zdumieniu stwierdziliśmy, że żaden argument jaki nam przyszedł do głowy nie był w stanie przekonać instytucji powiatowych do przestrzegania naszych praw. Przeszliśmy wówczas do pisania Dziennika Drugiego w którym skupiliśmy się na sprawdzaniu podatności na nasze argumenty instancji wyższych i ciał kontrolnych. Korespondencja ta nie odniosła zamierzonego skutku, ale eskalowanie sprawy umożliwiło ustalenie, że nie wszystkie nasze prawa są naruszane, a tylko te wynikające z prawa własności do zakupionej w miasteczku M nieruchomości. Spowodowało to niezła konsternację,  bo półoficjalne kwestionowanie zapisów ksiąg wieczystych bez podania powodu wydawało się nam prawdziwa grandą. Przeszliśmy więc do pisania Dziennika Trzeciego oczekując, że najwyższe instytucje w państwie nie będą mogły pozwolić sobie na wystawianie dokumentów świadczących o tym, że prawa własności i księgi wieczyste mają w głębokim poważaniu. Jednak najwyraźniej uznały, że mogą. Musieliśmy więc pogodzić się z faktem, ze w III RP możliwe jest niejawne kwestionowanie prawdziwości praw własności ujawnionych w księgach wieczystych. Gdy już taka nieprawdopodobna ewentualność przyszła nam do głowy rozpoczęliśmy pisanie Dziennika Czwartego. Dziennik ten był poświęcony korespondencji głównie z instytucjami powiatowo-gminnymi z tego prostego powodu, ze zgodnie z przepisami prawa własności ujawnione w księgach wieczystych można podważyć tylko wykazując, że stan faktyczny z zapisami tych ksiąg nie ma nic wspólnego. A tym musiałyby brać udział  instytucje lokalne czyli powiatowe i gminne.  Chcieliśmy więc sprawdzić czy coś takiego jest na rzeczy.

To, ze istnieje zmowa całego powiatu mająca na celu wykazanie iż na miejscu dobrze udokumentowanej nieruchomości znajduje się coś innego wydawała nam się teorią w tej samej lidze co spisek kosmitów w celu doprowadzenia do końca świata. Jednak nie mogliśmy się kłócić z faktami. Prowadzona korespondencja coraz bardziej umacniała nas w przekonaniu, ze cały powiat (lub raczej jego część zaludniająca instytucje państwowe) zdaje się żyć w alternatywnej rzeczywistości, którą w zasadzie powinna zlikwidować jeżeli nie porządnie przeprowadzona wizja lokalna, to przynajmniej chociaż jedno przeprowadzone w sposób jawny postępowanie. Jednak w powiecie G takie rozwiązanie nie wchodziło najwyraźniej w rachubę.

Dalsza korespondencja umożliwiła ustalenie coraz  większej ilości faktów i sprawiła, że wreszcie zaczęliśmy rozumieć jak możliwa jest aż taka hucpa, jak ta w która niechcący wdepnęliśmy i to bynajmniej bez udziału kosmitów, spisku cyklistów czy innych sił nadprzyrodzonych. Wystarczy powiatowy folklor, drobny cwaniaczek i instytucje kontrolne, które należałoby zlikwidować i utworzyć od początku.
Uznaliśmy więc, ze czas przejść do pisania Dziennika Piątego, a zaczynamy go od dorzucenia kilku interesujących informacji o powiecie G.

dalsza część tutaj
0 Comments

    Archiwum

    January 2026
    March 2025
    July 2024
    June 2024
    May 2024
    March 2024
    January 2024
    December 2023
    November 2023
    July 2023
    October 2022
    August 2022
    July 2022
    May 2022
    November 2021
    September 2021
    November 2019
    October 2019
    September 2019
    August 2019
    July 2019
    June 2019
    May 2019
    April 2019
    November 2018
    October 2018
    June 2018
    May 2018
    April 2018
    March 2018
    November 2017
    October 2017
    September 2017
    August 2017
    July 2017
    June 2017
    April 2017
    March 2017
    January 2017
    December 2016
    November 2016
    October 2016
    September 2016
    August 2016
    July 2016
    June 2016
    May 2016
    February 2016
    January 2016
    August 2015
    June 2015
    May 2015
    April 2015
    March 2015
    July 2014
    June 2014
    May 2014
    April 2014
    October 2013
    September 2013
    August 2013
    July 2013
    June 2013
    May 2013
    April 2013
    March 2013
    February 2013
    January 2013
    December 2012
    November 2012
    October 2012
    September 2012
    August 2012
    July 2012
    June 2012
    May 2012
    April 2012
    March 2012
    February 2012
    January 2012
    December 2011
    November 2011
    October 2011
    September 2011
    August 2011
    July 2011
    June 2011
    May 2011

    RSS Feed

Powered by Create your own unique website with customizable templates.
Photos from mattjiggins, Robert Couse-Baker, Sarah Gadd, controlarms, eflon, Mike Licht, NotionsCapital.com, ~Brenda-Starr~, Philgarlic, mikecogh, Cea., srqpix, reneetb, Toronto Public Library Special Collections, Ewan-M, archer10 (Dennis), Tamago Moffle, Sterling College, Roberto Verzo, zoyachubby, Thoth, God of Knowledge, pfly, Kecko, jmcarthy99, torre.elena, manoftaste.de, angelocesare, Dan4th, Jasmine&Roses, Laura Nolte, swanksalot, 401(K) 2012, mueritz, pierre-alain dorange, Katie@!, Milica Sekulic, Sporthotel Achental, hjjanisch, hjjanisch, Alex E. Proimos, annieb, srqpix, ahisgett, Sweet One, onlyberlin, Neville10, simononly, avlxyz, sludgegulper, Ritzee Rebel, pablo.sanchez, Florin Gorgan, susivinh, ollesvensson, LoboStudio Hamburg, Lablascovegmenu, SleetDro, comedy_nose, Nic's events, Andrew Morrell Photography, ismael villafranco, David Blaine, erix!, California Cthulhu (Will Hart), Muffet, Dawn Endico, James & Vilija, włodi, sahlgoode, SilverScreenJean, yeowatzup, Muffet, Bob Dass, Remi Mathis, drapetomania, Slideshow Bruce, conner395, Jayson Emery, Ardent Photography, spilltojill, Salid, Stifts- och landsbiblioteket i Skara, Boston Public Library, Son of Groucho, rosmary, John.Karakatsanis, Images_of_Money, onlyberlin, atomicjeep, bloomsberries, twm1340, ginnerobot, D Petzold Photography, vince42, BobMacInnes, grongar, Brett Jordan, Robot B, NechakoRiver, Remi Mathis, Calgary Reviews, Steve Snodgrass, Smabs Sputzer, griannan, Mark Wheadon, AJC1, Dougtone, jetheriot, jespahjoy, misteraitch, Dirty S, Ephemeral Scraps, Tamago Moffle, yrrek, quinn.anya, Rooey202, chada, JeremyMcWilliams, hardworkinghippy, OliBac, mikebaird, dvanzuijlekom, cuatrok77, the Italian voice, llorias, stevendepolo, Ashborne Bristol Photography, Mary-Lynn, rharrison, cbransto, Chopianissima, judy_breck, pablo.sanchez, phonogalerie.com, Putneypics, State Records NSW, rusvaplauke, katsommers, Paco Espinoza Photography, Dana Moos, El Bibliomata, Karen Roe, laogooli, Lemsipmatt, matrianklw, blumenbiene, judy_breck, Sterling College, Justin A. Wilcox, sancho_panza, WordRidden, tuppus, twoshortplanks, akeg, 70023venus2009, zerok, riptheskull, emma.maria, waferboard, nottsexminer, ibm4381, garryknight, rahego, PhotoAtelier (Glen), Nesster, Evil Preacher, orangeacid, _Pek_, Dun can, goodiesfirst, jpockele, Marysol*, BobMacInnes, Steve Snodgrass, apple_pathways, prayitno, Chadie dela Cruz, mikecogh, ducksandbooks, dok1, maciekSz, Alkan de Beaumont Chaglar, happy_serendipity, Stig Nygaard, Chez Eskay, Maurizio Costanzo - mavik2007, jinterwas, bortescristian, swanksalot, firepile, fauxto_digit, Migle Seikyte, ralpe, SidPix, mrkathika, theogeo, Jessiner, Rodrigo_Amorim, Mohammed Alborum, Elsie esq., visulogik, orangeacid, Franco Folini, hans s, romana klee, Bondesgaarde, farmalldanzil, Nicholas_T, Travels with a dog and a Camera :), joe calhoun, Jasmine&Roses, avlxyz, meaduva, The Travelling Bum, blmurch, MonkeySimon, Yortw, dalbera, Tekniska museet, liebeslakritze, morberg, ilovegreenland, Yinghai, ddfreedl, DoNotLick, adamnsinger, Jeff Belmonte, Claus Rebler, Paul Lowry, BFS Man, cygnus921, Wrote, grecolina, matthewf01, jdn, OliBac, dok1, keetr, Shaylor, bunnygoth, bloomsberries, kimberlyannryan, Gudlyf, aschaf, Vincent_AF, onnola, Infomastern, avlxyz, Carly & Art, joiseyshowaa, erix!, Jim Anzalone, Vectorportal, Dainis Matisons, geishaboy500, jmcarthy99, eva101, David Paul Ohmer, Nomadic Lass, riptheskull, L'eau Bleue, Paul Stainthorp, jfgornet, Christian Haugen, sleepyneko, thegardenbuzz, Renodesertfoxstill, Alex E. Proimos, brizzle born and bred, CarbonNYC, nissennetz, Matt From London, taberandrew, JC i Núria, Rachel Strohm, California Cthulhu (Will Hart), C Jill Reed, jbcurio, RambergMediaImages, Martin Pettitt, Copper Kettle, DonkeyHotey, Sarah G..., Monika Kostera (urbanlegend), onnola, mattandrubydavis, Francis Storr, net_efekt, gbaku, born1945, lostinfog, McD22, adactio, Lars Plougmann, New Brunswick Tourism | Tourisme Nouveau-Brunswick, Jorbasa, *King of the Ants*, mikecogh, antonikon, krossbow, Hans Pama