Część IV - Widzący-nie-zauważający się usprawiedliwiają
Jak się przeanalizuje dokumenty wystawiane w tzw sprawie nieruchomości przy ul. K 53 w M to widzący- nie-zauważający ze swojego "niezauważania" się nawet usprawiedliwiają. Twierdzą mianowicie, że nie mogą dopatrzeć się nieprawidłowości w sygnalizowanych im przejawach implementacji wspomnianego błędu w uwarunkowaniach prawnych, a tym samym podjąć skutecznych działań w kierunku jego skutecznej korekty z najróżniejszych powodów. Dla przykładu:
Chociażby dlatego, że ich usprawiedliwienia pozycjonują sygnalizowany błąd jako świadomą i celową politykę III RP. I to z szeregu powodów (poniżej kilka, które wydają się najważniejsze).
- zgłaszany problem nie jest w zakresie kompetencji danej instytucji
- zgłaszany problem jest tylko opinią skarżącego nie zasługująca na uwzględnienie
- zgłaszany problem to zbyt drobna sprawa , by najmowała się nią poważna instytucja
- zgłaszany problem i wystawiane w związku z nim dokumenty i tak nie mają żadnego znaczenia prawnego
- etc
Chociażby dlatego, że ich usprawiedliwienia pozycjonują sygnalizowany błąd jako świadomą i celową politykę III RP. I to z szeregu powodów (poniżej kilka, które wydają się najważniejsze).
Spis treści:
1. Powód pierwszy
Po pierwsze absolutnie nie można argumentować, że nieusuwalność sygnalizowanego błędu w uwarunkowaniach prawnych wynika z tego, że żaden z widzących-nie-zauważajacych nie ma kompetencji. narzędzi czy obowiązku by zająć się sprawą.
Obowiązek zajęcia się sprawą przez każdego szeroko rozumianego biurokratę jaki miał z nią do czynienia (a szczególnie biurokratę z najwyższych organów w państwie) wynika nie tylko z samej logiki systemu demokratycznego (tzw. checks & balances), ale też z uwagi na treść ślubowania składanego w momencie mianowania/powołania:
a) zgodnie z art 151 Konstytucji RP
Prezes Rady Ministrów, wiceprezesi Rady Ministrów i ministrowie składają wobec Prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę: "Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem"
b) zgodnie z art 50 Ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej
1. Urzędnik służby cywilnej składa uroczyste ślubowanie o następującej treści: "Ślubuję służyć Państwu Polskiemu, przestrzegać Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, sumiennie i bezstronnie wykonywać obowiązki urzędnika służby cywilnej zgodnie z najlepszą wiedzą i wolą".
c) zgodnie z art 66 Ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych
§ 1. Przy powołaniu sędzia składa ślubowanie wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej według następującej roty: "Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości.
d) zgodnie z art 92 Ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. - Prawo o prokuraturze
§ 1. Przy powołaniu prokurator składa ślubowanie wobec Prokuratora Generalnego według następującej roty:
„Ślubuję uroczyście na powierzonym mi stanowisku prokuratora służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa i strzec praworządności, obowiązki mojego urzędu wypełniać sumiennie, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”
W świetle treści powyższych ślubowań każdy składający je szeroko rozumiany biurokrata zobowiązany jest do działania w interesie III RP i podjęcia należnych działań w przypadku gdy ten interes jest zagrożony.
Tzw. sprawa nieruchomości przy ul K 53 w M (a raczej błąd w uwarunkowaniach prawnych sygnalizowany na jej przykładzie) ujawniała cały szereg zagrożeń dla interesu III RP. Tak więc każdy szeroko rozumiany biurokrata mógł znaleźć zagrożenie odpowiednie do tego jak interes państwa rozumie.
a) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie dobrostan obywateli i przestrzeganie praw człowieka, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M można znaleźć dobrze udokumentowany instytucjonalny mobbing będący konsekwencją metod radzenia sobie przez instytucje III RP ze skutkami istnienia sygnalizowanego błędu (np. chociażby w postaci nie udzielania informacji koniecznej do obrony interesu prawnego, spowodowanie uszczerbku na zdrowiu itp [przypis10])
b) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie poszanowanie Konstytucji RP, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M można znaleźć dobrze udokumentowany brak poszanowania konstytucyjnie gwarantowanych praw własności do nieruchomości nabytych w dobrej wierze z zachowaniem należnej staranności i wszelkich wymaganych procedur
c) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie zaufanie do instytucji państwa, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M można znaleźć dobrze udokumentowane informacje o działaniach instytucji IIIRP burzących zaufanie do państwa, takich jak procesowane spraw w oparciu o nieujawnione informacje sprzeczne z tymi zawartymi w aktach sprawy, brak poszanowania praw własności ujawnionych w księgach wieczystych i dokumentacji obecnej w aktach sprawy bez podania ku temu powodu itp
d) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie interes Państwa Polskiego to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M znajdują się dobrze udokumentowane przejawy próby delegitymizacji Państwa Polskiego przez jego własne instytucje (np poprzez traktowanie dokumentów, rejestrów i innych przejawów ciągłości Państwa Polskiego na linii II RP-PKWN/PRL- III RP jako nieważne i niewiążące prawnie)
e) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie pozycję IIIRP na forum międzynarodowym, to z pewnością nie podwyższa się ona poprzez działanie instytucji III RP w trybie nielegalności Państwa Polskiego (uwiarygadnianie obowiązywania innej linii traktatowej niż ta z której wynika legalność Państwa Polskiego).
etc
Tak więc bez względu na to jak szeroko rozumiany biurokrata rozumie "interes państwa", którego ślubował bronić, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M miał lepszy wybór niż w hipermarkecie ;-)
Jeżeli natomiast chodzi o zakres kompetencji i dostępność narzędzi dla dokonania/skutecznego zainicjowania procesu korekty sygnalizowanego błędu w uwarunkowaniach prawnych, to nawet nie wypada sugerować, że szeroko rozumiani biurokracji nigdy nie słyszeli o monteskiuszowskim trójpodziale władzy czy koncepcji checks & balances, które są podstawą każdej nowoczesnej demokracji. A samo sugerowanie iż wzmiankowane koncepcje i związane z nimi narzędzia nie są znane wysokiej klasy prawnikom zatrudnionym w najwyższych organach państwa, byłoby w naszym przekonaniu naruszaniem ich dobrego imienia i insynuowaniem nie posiadania przez nich podstawowych kwalifikacji ;-)
Tak więc nie do wykazania jest, że instytucje III RP (a szczególnie najwyższe instytucje w państwie) nie miały obowiązku, kompetencji czy narzędzi do zajęcia się korektą sygnalizowanego błędu w uwarunkowaniach prawnych. Jeżeli więc tego zaniechały, to przez przemilczenie potwierdziły, że skarżone działania w ich ocenie nie są bynajmniej konsekwencją istnienia ewidentnego błędu w uwarunkowaniach prawnych, ale przejawem celowej i świadomej polityki państwa.
Obowiązek zajęcia się sprawą przez każdego szeroko rozumianego biurokratę jaki miał z nią do czynienia (a szczególnie biurokratę z najwyższych organów w państwie) wynika nie tylko z samej logiki systemu demokratycznego (tzw. checks & balances), ale też z uwagi na treść ślubowania składanego w momencie mianowania/powołania:
a) zgodnie z art 151 Konstytucji RP
Prezes Rady Ministrów, wiceprezesi Rady Ministrów i ministrowie składają wobec Prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę: "Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem"
b) zgodnie z art 50 Ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej
1. Urzędnik służby cywilnej składa uroczyste ślubowanie o następującej treści: "Ślubuję służyć Państwu Polskiemu, przestrzegać Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, sumiennie i bezstronnie wykonywać obowiązki urzędnika służby cywilnej zgodnie z najlepszą wiedzą i wolą".
c) zgodnie z art 66 Ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych
§ 1. Przy powołaniu sędzia składa ślubowanie wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej według następującej roty: "Ślubuję uroczyście jako sędzia sądu powszechnego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości.
d) zgodnie z art 92 Ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. - Prawo o prokuraturze
§ 1. Przy powołaniu prokurator składa ślubowanie wobec Prokuratora Generalnego według następującej roty:
„Ślubuję uroczyście na powierzonym mi stanowisku prokuratora służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa i strzec praworządności, obowiązki mojego urzędu wypełniać sumiennie, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”
W świetle treści powyższych ślubowań każdy składający je szeroko rozumiany biurokrata zobowiązany jest do działania w interesie III RP i podjęcia należnych działań w przypadku gdy ten interes jest zagrożony.
Tzw. sprawa nieruchomości przy ul K 53 w M (a raczej błąd w uwarunkowaniach prawnych sygnalizowany na jej przykładzie) ujawniała cały szereg zagrożeń dla interesu III RP. Tak więc każdy szeroko rozumiany biurokrata mógł znaleźć zagrożenie odpowiednie do tego jak interes państwa rozumie.
a) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie dobrostan obywateli i przestrzeganie praw człowieka, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M można znaleźć dobrze udokumentowany instytucjonalny mobbing będący konsekwencją metod radzenia sobie przez instytucje III RP ze skutkami istnienia sygnalizowanego błędu (np. chociażby w postaci nie udzielania informacji koniecznej do obrony interesu prawnego, spowodowanie uszczerbku na zdrowiu itp [przypis10])
b) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie poszanowanie Konstytucji RP, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M można znaleźć dobrze udokumentowany brak poszanowania konstytucyjnie gwarantowanych praw własności do nieruchomości nabytych w dobrej wierze z zachowaniem należnej staranności i wszelkich wymaganych procedur
c) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie zaufanie do instytucji państwa, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M można znaleźć dobrze udokumentowane informacje o działaniach instytucji IIIRP burzących zaufanie do państwa, takich jak procesowane spraw w oparciu o nieujawnione informacje sprzeczne z tymi zawartymi w aktach sprawy, brak poszanowania praw własności ujawnionych w księgach wieczystych i dokumentacji obecnej w aktach sprawy bez podania ku temu powodu itp
d) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie interes Państwa Polskiego to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M znajdują się dobrze udokumentowane przejawy próby delegitymizacji Państwa Polskiego przez jego własne instytucje (np poprzez traktowanie dokumentów, rejestrów i innych przejawów ciągłości Państwa Polskiego na linii II RP-PKWN/PRL- III RP jako nieważne i niewiążące prawnie)
e) jeżeli przez interes III RP szeroko rozumiany biurokrata rozumie pozycję IIIRP na forum międzynarodowym, to z pewnością nie podwyższa się ona poprzez działanie instytucji III RP w trybie nielegalności Państwa Polskiego (uwiarygadnianie obowiązywania innej linii traktatowej niż ta z której wynika legalność Państwa Polskiego).
etc
Tak więc bez względu na to jak szeroko rozumiany biurokrata rozumie "interes państwa", którego ślubował bronić, to w tzw sprawie nieruchomości przy ul K 53 w M miał lepszy wybór niż w hipermarkecie ;-)
Jeżeli natomiast chodzi o zakres kompetencji i dostępność narzędzi dla dokonania/skutecznego zainicjowania procesu korekty sygnalizowanego błędu w uwarunkowaniach prawnych, to nawet nie wypada sugerować, że szeroko rozumiani biurokracji nigdy nie słyszeli o monteskiuszowskim trójpodziale władzy czy koncepcji checks & balances, które są podstawą każdej nowoczesnej demokracji. A samo sugerowanie iż wzmiankowane koncepcje i związane z nimi narzędzia nie są znane wysokiej klasy prawnikom zatrudnionym w najwyższych organach państwa, byłoby w naszym przekonaniu naruszaniem ich dobrego imienia i insynuowaniem nie posiadania przez nich podstawowych kwalifikacji ;-)
Tak więc nie do wykazania jest, że instytucje III RP (a szczególnie najwyższe instytucje w państwie) nie miały obowiązku, kompetencji czy narzędzi do zajęcia się korektą sygnalizowanego błędu w uwarunkowaniach prawnych. Jeżeli więc tego zaniechały, to przez przemilczenie potwierdziły, że skarżone działania w ich ocenie nie są bynajmniej konsekwencją istnienia ewidentnego błędu w uwarunkowaniach prawnych, ale przejawem celowej i świadomej polityki państwa.
2. Powód drugi
Po drugie żaden z szeroko rozumianych biurokratów nie mógł mieć nadziei, że "sprawa się jakoś rozejdzie po kościach" jako "jakiś głupi konflikt sąsiedzki", którego zaadresowanie nie wchodzi w zakres obowiązków instytucji państwowych (szczególnie tych najwyższego szczebla).
Jednym z aspektów tzw sprawy nieruchomości przy ul K 53 w M było to, że instytucje III RP z nieujawnionych powodów nie uznawały praw własności do nieruchomości nabytych w dobrej wierze oraz z zachowaniem należnej staranności i uniemożliwiały należne korzystanie z własności zgodnie z jej przeznaczeniem. Innymi słowy prowadziły coś co wydaje się w pełni wypełniać definicję instytucjonalnego mobbingu [przypis10] połączonego ze swoistą formą przymusowego wywłaszczenia z nieruchomości ( poprzez rozchwianie stanu prawnego nieruchomości działaniami instytucji III RP z konsekwentnym wskazywaniem na uznawanie przez nie innego stanu prawnego/faktycznego za właściwy niż ten, który wynika ze znanych właścicielowi okoliczności - [przypis12]
Żaden z funkcjonariuszy państwowych nie mógł oczekiwać, że w tej sytuacji właściciel nieruchomości po prostu odpuści i zrezygnuje z kupionej za ciężko zapracowane pieniądze nieruchomości. Tym bardziej, że z każdą kolejną sprawą miał coraz lepiej udokumentowany zarówno instytucjonalny mobbing jak i swoistą próbę przymusowego wywłaszczenia pod niewypowiedzianą groźbą, że " w urzędach/sądach etc nic nie załatwi".
W opisanej sytuacji liczenie, że "sprawa się sama rozwiąże" jako "jakis głupi konflikt sąsiedzki" wydaje sie tak absurdalne, że nie mieści sie nawet w definicji mega życzeniowego myślenia.
Jedyne co instytucje III RP mogły taką postawą osiagnąć, to udokumentownie iż to co sie dzieje wokół nieruchomosci przy ul K 53 w M jest powszechnie stosowaną i w pełni akceptowaną w systemie prawnym III RP procedurą implementacji celowej i świadomej polityki państwa.
Jednym z aspektów tzw sprawy nieruchomości przy ul K 53 w M było to, że instytucje III RP z nieujawnionych powodów nie uznawały praw własności do nieruchomości nabytych w dobrej wierze oraz z zachowaniem należnej staranności i uniemożliwiały należne korzystanie z własności zgodnie z jej przeznaczeniem. Innymi słowy prowadziły coś co wydaje się w pełni wypełniać definicję instytucjonalnego mobbingu [przypis10] połączonego ze swoistą formą przymusowego wywłaszczenia z nieruchomości ( poprzez rozchwianie stanu prawnego nieruchomości działaniami instytucji III RP z konsekwentnym wskazywaniem na uznawanie przez nie innego stanu prawnego/faktycznego za właściwy niż ten, który wynika ze znanych właścicielowi okoliczności - [przypis12]
Żaden z funkcjonariuszy państwowych nie mógł oczekiwać, że w tej sytuacji właściciel nieruchomości po prostu odpuści i zrezygnuje z kupionej za ciężko zapracowane pieniądze nieruchomości. Tym bardziej, że z każdą kolejną sprawą miał coraz lepiej udokumentowany zarówno instytucjonalny mobbing jak i swoistą próbę przymusowego wywłaszczenia pod niewypowiedzianą groźbą, że " w urzędach/sądach etc nic nie załatwi".
W opisanej sytuacji liczenie, że "sprawa się sama rozwiąże" jako "jakis głupi konflikt sąsiedzki" wydaje sie tak absurdalne, że nie mieści sie nawet w definicji mega życzeniowego myślenia.
Jedyne co instytucje III RP mogły taką postawą osiagnąć, to udokumentownie iż to co sie dzieje wokół nieruchomosci przy ul K 53 w M jest powszechnie stosowaną i w pełni akceptowaną w systemie prawnym III RP procedurą implementacji celowej i świadomej polityki państwa.
3. Powód trzeci
Zdarzało się iż organ nadzoru odmawiał dopatrzenia się nieprawidłowości w umieszczeniu w dokumencie wystawionym przez podległą mu instytucję informacji ewidentnie sprzecznych z porządkiem prawnym Państwa Polskiego (np informacji o tym co nigdy nie miało i nie mogło mieć miejsca w okresie II RP, PKWN/PRL i III RP), argumentując, że rzekomo takie informacje nie mają znaczenia prawnego, bo stanowią fakty czy opinie nie wchodzące w zakres kompetencji skarżonego np urzędu, albo nie miały znaczenia dla rozstrzygnięcia.
Powyższe wydaje się tak mocnym zawijasem logicznym i prawnym , że można go uznać za synonim bareistycznej kultury organizacyjnej. I to z co najmniej kilku powodów
a) Po pierwsze dlatego, że taka "wykładnia prawna" całkowicie przewraca do góry nogami zasadę domniemania wiarygodności dokumentów urzędowych/sądowych zakładając możliwość bezkarnego wypisywania w dokumentach wystawionych przez instytucję państwową informacji nie mających nic wspólnego z tym co istnieje w porządku prawnym Państwa Polskiego, pod warunkiem iż podpisujący się pod nimi biurokrata wykaże iż nie miały one wpływu na rozstrzygnięcie, nie były w zakresie jego kompetencji etc.
b) Po drugie dlatego, że innym instytucjom zdarza się traktować takie informacje jako "prawdę objawioną" zaczerpniętą z dokumentu urzędowego/sądowego posiadającego w założeniu domniemanie wiarygodności
Najlepszym przykładem jest to, że poświadczenie zawarte w postanowieniu o rzekomym wstrzymaniu rzekomo prowadzonych prac budowalnych w 2010 roku na nieruchomości przy ul K 53 w M jest używane jako "dowód" przebudowania wzmiankowanej nieruchomości, nawet po tym jak w ramach kontroli instancyjnej wykazano ponad wszelką wątpliwość iż żadnych prac budowlanych nie było i w ten sposób doprowadzono do uchylenia postanowienia.
Tak więc poświadczenie o rzekomym wstrzymaniu prac budowlanych, które nigdy nie miały miejsca w porządku prawnym Państwa Polskiego, stało się w oczach instytucji III RP "dowodem" na rzekome istnienie pod adresem K 53 w M innej nieruchomości niż ta, która istniała w okresie funkcjonowania Państwa Polskiego i jest ujawniona w dokumentacji odzwierciedlającej ciągłość prawną na linii II RP- PKWN/PRL- III RP. I to dowodem używanym w kolejnych postępowaniach, które będąc oparte na takich "dowodach" siłą rzeczy nie mogą już być prowadzone w porządku prawnym Państwa Polskiego.
Takiego zachowania instytucji III RP system prawny III RP nie uznaje za nieprawidłowe.
c) Po trzecie dlatego, że w prawie międzynarodowym nie funkcjonuje pojęcie bareizmu, ale za to funkcjonuje pojęcie Casusu Ihlena.
Casus Ihlena pokazuje, że w rozumieniu prawa międzynarodowego mogą mieć znaczenie oświadczenia przedstawicieli jakiegoś państwa niezależnie od ich formy oraz od tego czy w rozumieniu prawodawstwa tego państwa akurat ten przedstawiciel jest umocowany do składania takich oświadczeń. Jedynym warunkiem jest aby ten przedstawiciel był odpowiednio wysoko umocowany (np. jako prezydent, premier lub minister spraw zagranicznych).
Tak więc znaczenie tym bardziej mogą mieć wystawiane na masową skalę dokumenty z których wynika iż instytucje III RP nie działają w porządku prawnym Państwa Polskiego (w rozumieniu tworu mającego ciągłość na linii IIRP-PKWN/PRL-IIIRP), i robia to z pełną wiedzą najwyższych organów w państwie nie dopatrujących się w takim działaniu nieprawidłowości.
Powyższe wydaje się tak mocnym zawijasem logicznym i prawnym , że można go uznać za synonim bareistycznej kultury organizacyjnej. I to z co najmniej kilku powodów
a) Po pierwsze dlatego, że taka "wykładnia prawna" całkowicie przewraca do góry nogami zasadę domniemania wiarygodności dokumentów urzędowych/sądowych zakładając możliwość bezkarnego wypisywania w dokumentach wystawionych przez instytucję państwową informacji nie mających nic wspólnego z tym co istnieje w porządku prawnym Państwa Polskiego, pod warunkiem iż podpisujący się pod nimi biurokrata wykaże iż nie miały one wpływu na rozstrzygnięcie, nie były w zakresie jego kompetencji etc.
b) Po drugie dlatego, że innym instytucjom zdarza się traktować takie informacje jako "prawdę objawioną" zaczerpniętą z dokumentu urzędowego/sądowego posiadającego w założeniu domniemanie wiarygodności
Najlepszym przykładem jest to, że poświadczenie zawarte w postanowieniu o rzekomym wstrzymaniu rzekomo prowadzonych prac budowalnych w 2010 roku na nieruchomości przy ul K 53 w M jest używane jako "dowód" przebudowania wzmiankowanej nieruchomości, nawet po tym jak w ramach kontroli instancyjnej wykazano ponad wszelką wątpliwość iż żadnych prac budowlanych nie było i w ten sposób doprowadzono do uchylenia postanowienia.
Tak więc poświadczenie o rzekomym wstrzymaniu prac budowlanych, które nigdy nie miały miejsca w porządku prawnym Państwa Polskiego, stało się w oczach instytucji III RP "dowodem" na rzekome istnienie pod adresem K 53 w M innej nieruchomości niż ta, która istniała w okresie funkcjonowania Państwa Polskiego i jest ujawniona w dokumentacji odzwierciedlającej ciągłość prawną na linii II RP- PKWN/PRL- III RP. I to dowodem używanym w kolejnych postępowaniach, które będąc oparte na takich "dowodach" siłą rzeczy nie mogą już być prowadzone w porządku prawnym Państwa Polskiego.
Takiego zachowania instytucji III RP system prawny III RP nie uznaje za nieprawidłowe.
c) Po trzecie dlatego, że w prawie międzynarodowym nie funkcjonuje pojęcie bareizmu, ale za to funkcjonuje pojęcie Casusu Ihlena.
Casus Ihlena pokazuje, że w rozumieniu prawa międzynarodowego mogą mieć znaczenie oświadczenia przedstawicieli jakiegoś państwa niezależnie od ich formy oraz od tego czy w rozumieniu prawodawstwa tego państwa akurat ten przedstawiciel jest umocowany do składania takich oświadczeń. Jedynym warunkiem jest aby ten przedstawiciel był odpowiednio wysoko umocowany (np. jako prezydent, premier lub minister spraw zagranicznych).
Tak więc znaczenie tym bardziej mogą mieć wystawiane na masową skalę dokumenty z których wynika iż instytucje III RP nie działają w porządku prawnym Państwa Polskiego (w rozumieniu tworu mającego ciągłość na linii IIRP-PKWN/PRL-IIIRP), i robia to z pełną wiedzą najwyższych organów w państwie nie dopatrujących się w takim działaniu nieprawidłowości.
4. Powód czwarty
Często "widzący-nie-zauważający", jako powód nie dopatrywania się nieprawidłowości w działaniach podległych instytucji powoływali się na zasadę decentralizacji urzędów, niezawisłości sędziego etc
Tylko, że zdecentralizowane urzędy, niezawiśli sędziowie etc mogą działać tylko w ramach swoich uprawnień. Gdy te uprawnienia są przekraczane, to odpowiednie działy w instancjach nadrzędnych maja obowiązek wyciągnąć odpowiednie konsekwencje.
Powołanie się na powyższy argument jest więc równoznaczne z poświadczeniem, że działanie w trybie nielegalności Państwa Polskiego (tj nieważności wszelkich okoliczności odzwierciedlających ciągłość na linii IIRP- PKWN/PRL- IIIRP) leży w zakresie uprawnień zdecentralizowanych urzędów, niezawisłych sędziów etc. Znaczy, nie jest wiec przejawem błędu w uwarunkowaniach prawnych, ale celowej i świadomej polityki państwa.
Tylko, że zdecentralizowane urzędy, niezawiśli sędziowie etc mogą działać tylko w ramach swoich uprawnień. Gdy te uprawnienia są przekraczane, to odpowiednie działy w instancjach nadrzędnych maja obowiązek wyciągnąć odpowiednie konsekwencje.
Powołanie się na powyższy argument jest więc równoznaczne z poświadczeniem, że działanie w trybie nielegalności Państwa Polskiego (tj nieważności wszelkich okoliczności odzwierciedlających ciągłość na linii IIRP- PKWN/PRL- IIIRP) leży w zakresie uprawnień zdecentralizowanych urzędów, niezawisłych sędziów etc. Znaczy, nie jest wiec przejawem błędu w uwarunkowaniach prawnych, ale celowej i świadomej polityki państwa.
5. Podsumowanie
Można by dalej wymieniać powody dla których " usprawiedliwienia "widzących-nie-zauważających" można traktować co najwyżej jako dodatkowy argument, że ze swojego prywatnego majątku powinni ufundować 200 mln PLN nagrody/zadośćuczynienia za lokalizację i opisanie wspomnianego błędu ;-).
Jednak wymienione powyżej przykłady są wystarczające dla pokazania iż stosowanie przez widzących-nie zauważających "usprawiedliwienia" bynajmniej niczego nie usprawiedliwiają. Wręcz przeciwnie dostarczają kolejnych dowodów iż w ocenie instytucji III RP ( a szczególnie najwyższych organów) sygnalizowany błąd w uwarunkowaniach prawnych nie jest żadnym błędem, ale przejawem celowej i świadomej polityki państwa.
Szczególnie z międzynarodowego punktu widzenia, tak naprawdę znaczenie ma tylko milczące przyzwolenie na utrzymywanie sygnalizowanego błędu w uwarunkowaniach prawnych i milczące przyzwolenie na jego implementację ze strony najwyższych organów w państwie. A co jest przyczyną takiej postawy , w gruncie rzeczy nikogo nie obchodzi.
Jednak wymienione powyżej przykłady są wystarczające dla pokazania iż stosowanie przez widzących-nie zauważających "usprawiedliwienia" bynajmniej niczego nie usprawiedliwiają. Wręcz przeciwnie dostarczają kolejnych dowodów iż w ocenie instytucji III RP ( a szczególnie najwyższych organów) sygnalizowany błąd w uwarunkowaniach prawnych nie jest żadnym błędem, ale przejawem celowej i świadomej polityki państwa.
Szczególnie z międzynarodowego punktu widzenia, tak naprawdę znaczenie ma tylko milczące przyzwolenie na utrzymywanie sygnalizowanego błędu w uwarunkowaniach prawnych i milczące przyzwolenie na jego implementację ze strony najwyższych organów w państwie. A co jest przyczyną takiej postawy , w gruncie rzeczy nikogo nie obchodzi.
|
od kiedy uniemozliwia nam się usunięcie zagrozenia zdrowia w budynku w którym mieszkamy. |
|
od kiedy zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia domu. |
|
od kiedy zorientowaliśmy się, że gminno-powiatowym instytucjom coś się poprzestawiało. |